Warszawa

Wybraliśmy się do stolicy na Pilotów w Teatrze Roma. Po śniadaniu, Mszy św. i wizycie w Ministerstwie Kawy, pojechaliśmy do Gdańska.

W samej Warszawie nie widziałem zbyt wiele ptaków. Nocowałem na Mokotowie, po osiedlu kręcił się dziś młody kwiczoł, latały jerzyki i słychać było piegżę.

Więcej widziałem w drodze, na krajowej siódemce, z okna samochodu. W takiej sytuacji oczywiste są myszołowy – zawsze kręcą się jakieś przy trasie. Z drapoli śmignęła kania ruda, była jeszcze jedna kania, ale nie oznaczona, ze wskazaniem na czarną. I było coś większego, może orlik krzykliwy. Oczywiście bociany białe w różnych sytuacjach: na gnieździe z młodymi, na łąkach żerujące, w locie. Na słupkach ogrodzeń drogowych sporo drobnicy. Większości tych ptaków nie da się w tych okolicznościach oznaczyć. Ale na pewno był 1 gąsiorek, co najmniej 4 pliszki żółte i 3 siwe, trznadel, szpaki, coś przypominającego pokląskwę. I kolejne myszołowy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s