Źródliska w Dolinie Ewy

W niedzielę wybraliśmy się na 5 km spacer do Lasów Oliwskich, aby przy okazji zaliczyć szósty rezerwat w 2023 roku: Źródliska w Dolinie Ewy. Trasa prowadziła następująco: Kuźnia Wodna – Dolina Czystej Wody – Dolina Zgniłych Mostów – Wzniesienie Marii (138 m n.p.m.) – rezerwat – Dolina Ewy – Dolina Powagi. Albo patrząc na przebieg szlaków: Szlak Ósmego Widoku – Szlak Wzgórz Szymbarskich / Szlak Trójmiejski – Gdańska Droga św. Jakuba.

Trafiliśmy na śnieżne dni, rzadko się aktualnie zdarzające. Dobrze jest popatrzeć na biały las, ślady dzików (choć już zadeptane przez ludzi i psy) i posłuchać skrzypienia pod butami. Sam rezerwat chroni rośliny, które teraz były przysypane. Ptasio też nie było bardzo ciekawie, ale dzięcioł czarny się pokazał i poodzywał.

Ranek w Oliwie

W czwartek rano wydłużyłem drogę do pracy, żeby sprawdzić, co się dzieje w kilku oliwskich ciekawszych miejscach. Pogoda nie dopisywała, była mżawka. Ale lepszej okazji nie było.

Zacząłem od zbiornika Subisława. Jest rozkopany, otoczony prowizorycznym płotem i ma bardzo niski poziom wody. Niemniej były na nim śmieszki i łabędzie nieme. Mewy można by przejrzeć, ale nie miałem na to czasu, a i słabe światło by nie pomogło.

Kolejny był zbiornik Grunwaldzka. Po drodze widziałem przelatujące czyże. Na stawie jakiś dziwnie ubrany pan oglądał łabędzie, a te oczekiwały chyba od niego chleba. Na jednym z trzech łabędzi niemych odczytałem gołym okiem metalową obrączkę. Poza tym, nic ciekawego – żadnych łysek, nie mówiąc o perkozkach.

Dopiero w Parku Oliwskim zrobiło się ciekawiej. Zaszedłem za wozownię i najpierw zobaczyłem czającego się na drzewie paszkota. A potem, w stałym miejscu, w stadzie krzyżówek, zaobrączkowany samiec mandarynki. Tym razem obrączka była widoczna bardzo dobrze.

Całość trasy musiałem przejść bardzo szybko. Może w przyszłości ją skrócę, żeby mieć czas na przypatrywanie się ptakom i jakieś przeczesywanie stad.

Lasy Mirachowskie

To niedzielna wycieczka w 5-osobowym gronie. Planowaliśmy trasę na 12 km, ale z powodu ciągłej mżawki, opadów deszczu ze śniegiem, których nie przewidzieliśmy, skróciliśmy trasę do 9,5 km. Wystartowaliśmy spod parkingu leśnego przy siedzibie Leśnictwa Mirachowo i poszliśmy prosto szlakiem Tajemnice Lasów Mirachowskich do jeziora Lubygość i jednocześnie Rezerwatu Lubygość.

Jezioro powinno mieć czerwony kolor wody, ale nie było tego dobrze widać. Było pokryte lodem i świeżym śniegiem. W kilku kanałach i kałużach rzeczywiście ten kolor można było zauważyć. Obeszliśmy wschodni brzeg jeziora, żeby zobaczyć Groty Mirachowskie. Ciekawostka, ale nie jest to cud natury.

Po drodze w świeżym śniegu widzieliśmy tropy wiewiórki. Można je poznać po tym, że pary łap są na tej samej wysokości i przednie są szerzej rozstawione niż tylne. A same łapy są wydłużone. Kita nie zostawia śladu.

Poszliśmy do Rezerwatu Żurawie Błota obejmującego Jezioro Kamienne i przylegające do niego lasy i torfowiska. Na drodze widać było tropy pso-podobne, ale nie było śladów człowieka – potencjalnego właściciela psa. Tropy skręciły w las. Wyglądają na wilcze, mają poduszki 2 i 3 palca nad poduszkami 1 i 4 palca, w środku sporo wolnej przestrzeni w kształcie X. A więc nieprzewidziane opady śniegu do czegoś się przydały.

Następnie przeszliśmy przez wieś Kamienna Góra podziwiając stodołę krytą strzechą. A zaraz obok wielki Diabelski Kamień na brzegu jeziora, pomnik przyrody o 17 m obwodu. Stamtąd przez las poszliśmy najkrótszą drogą do punktu widokowego na Szczelinę Lechicką. Tam była grupa 4 czy 5 panów, którzy wybrali się na ciężko na jakiś dłuższy spacer, może z nocowaniem.

Tu skróciliśmy trasę. Nie poszliśmy do Rezerwatu Szczelina Lechicka, ale południowym brzegiem jeziora Lubygość wróciliśmy do samochodu.

Podsumowanie czytania obrączek 2022

Jeszcze nie minął styczeń, więc mogę jeszcze zająć się podsumowaniami minionego roku. Biorę na tapetę czytanie obrączek. Łącznie czytałem obrączki 90 razy. Liczby przestawiają się następująco:

GatunekRodzaj obrączki / kolorLiczba odczytów
krzyżówkametal3
żółta1
łabędź niemymetal15
mandarynkaniebieska3
mewa siwaczerwona1
mewa srebrzystaczerwona9
żółta16
śmieszkabiała3
niebieska8
żółta24
wrona siwaczerwona7

Miejsca odczytów koncentrują się na Gdańsku. Raz odczytałem obrączkę na śmieszce podczas wizyty na Helu. Mapa wygląda następująco:

Kiedy spojrzy się na mapę miejsc zaobrączkowania tych samych ptaków, jest nieco więcej dyspersji. Pojawia się stolica Danii i Szczecin. A poza tym już tylko Trójmiasto:

Rezerwat Wąwóz Huzarów

W niedzielę 8 stycznia wybraliśmy się na zwiedzanie rezerwatu Wąwóz Huzarów. To mały kawałek lasu w Trójmiejskim Parku Krajobrazowym, w gdańskiej dzielnicy Brętowo. Nasza trasa wyniosła nieco ponad 6 km i prowadziła następująco: Dolina Samborowo – Szlak Kartuski (Lipnicka Droga – Huzarskie Manowce) – rezerwat Wąwóz Huzarów – Szlak Skarszewski (Niedźwiedzia Dolina – Lipnicka Droga) – Droga Prezydencka.

Sam rezerwat i jego okolice wygląda jakby wzięty z gór, z dolnego regla. Ładnie to kiedyś lodowiec porzeźbił. Rezerwat chroni rośliny, które w dole wąwozu zachowały się od dawnych czasów i nie ma ich w tych okolicach. A zwłaszcza pewną górską paproć o nazwie podrzeń żebrowiec.

Opływ Motławy

W sobotę 7 stycznia zrobiliśmy krótki spacer (2,5 km) dookoła Opływu Motławy płynącego między Wyspą Spichrzów a gdańską Olszynką. Było 4°C, a poprzedniego wieczoru spadło sporo śniegu. Spodziewaliśmy się błota, brei i kałuż, więc woleliśmy się wybrać w mniej dzikie miejsce, potencjalnie odśnieżone. Jest tam sporo głogu, na którym zwykle żerują drozdy. Tym razem był kwiczoł, droździki i kos.

Na wodzie najciekawsze były perkozek, kokoszka i gągoł. Żadnych czernic czy głowienek, jak to w poprzednich latach bywało. Sporo więcej spacerowiczów i biegaczy niż zwykle, ale to chyba jeszcze efekt postanowień noworocznych.

Rezerwat Dolina Strzyży

Uroczystość Trzech Króli poświętowaliśmy zaliczeniem pierwszego w 2023 roku rezerwatu. Rezerwat Dolina Strzyży znajduje się w Trójmiejskim Parku Krajobrazowym, w gdańskiej dzielnicy Brętowo. Nie został założony, żeby chronić cenne gatunki, ale po to, żeby nie wyciąć kolejnej połaci lasów pod osiedla.

Nasza 5,5-kilometrowa trasa prowadzi częściowo leśnymi odcinkami szlaków PTTK Skarszewskiego i Kartuskiego, a częściowo nad zbiornikiem retencyjnym Jasień. Las w rezerwacie ma swój urok. Sama struga Strzyża jest ładna, a drzewa, zwłaszcza te zwalone i omszałe, robią wrażenie. Ale ptasio było średnio. Dopiero nad zbiornikiem zobaczyliśmy coś ciekawszego – czaplę siwą i dwie nurogęsi (na zdjęciu samica).

Jezioro Łapińskie Nowe

1 stycznia to świetna data na wycieczkę. Trzeba przewietrzyć głowę po krótkim sylwestrowym śnie i rozpocząć nową listę roczną. Wybraliśmy się w grupie 3-osobowej do Kolbud, aby stamtąd ruszyć wzdłuż Raduni zielonym Szlakiem Skarszewskim na północ, nad Jezioro Łapińskie Nowe.

Na jeziorze najciekawsze były łabędzie krzykliwe – za jednym dorosłym ptakiem płynęły w rzędzie 4 młode. Poza tym było około 20 gągołów w kilku grupach, a między gągołami 1 czernica i samica bielaczka. Las raczej zawiódł, usłyszałem kowalika i kruka, ale nie było żadnych dzięciołów, pełzaczy, a nawet łuszczaków.

Łącznie przeszliśmy prawie 8 km i moja lista roczna zatrzymała się na 20 gatunkach ptaków. Wspomnę jeszcze o lekkim rozczarowaniu Szlakiem Skarszewskim. Jestem wielkim fanem szlaków PTTK, ale Szlak Skarszewski w odcinku nad Radunią wygląda na zapomniany – zasypany liśćmi, a prowadzący stromym zboczem. Musieliśmy improwizować i szukać innych, bardziej bezpiecznych przejść.

Ptasi Raj

W środę 28 grudnia, czyli w tzw. przerwie międzyświątecznej, wybraliśmy się na nieco dalszy spacer, choć nadal w granicach Gdańska. Celem był rezerwat Ptasi Raj. Chciałem przy okazji przechadzki dodać coś do mojej listy rocznej 2022, np. ogorzałkę z tafli jeziora, czy markaczkę z Zatoki Gdańskiej. Jednak oba stawy były w większości zamarznięte, bez stad kaczek. A na zatoce nie znalazłem markaczek. Przynajmniej zaliczyliśmy 7 km na świeżym powietrzu.

W leśnym odcinku trasy królowały dzięcioły duże i czyże. Dzięciołów łącznie naliczyłem 6, a czyży około 100. Odezwała się też czubatka. Z mniejszej wieży obserwacyjnej przy jez. Karaś nie widzieliśmy nic. Całe zamarznięte bez śladu oparzelisk. Poszliśmy więc na dużą wieżę przy jez. Ptasi Raj.

Było tam trochę wody nie skutej lodem, przy kamiennej grobli. Na lodzie stał dorosły bielik, a przy nim kilka wron siwych na straży. Pewnie coś zjadł i wrony czyhały na resztki. Przeleciało gęgając 6 gęgaw. A na niezamarzniętej wodzie widziałem 2 gągoły, 11 bielaczków i 4 nurogęsi. Za to na Wiśle Śmiałej w oddali widać było stado kilkuset krzyżówek. Wypatrzyłem wśród nich 1 perkoza dwuczubego i kolejnego gągoła.

Poszliśmy na plażę. Było tam cieplej niż w lesie. Na wodzie jakaś setka uhli w luźnym stadzie, a między nimi 3 lodówki i 2 perkozy dwuczube. I tyle. Poszliśmy w las, do wiaty z ławkami i stołem. Wypiliśmy herbatę z termosu, zagryzając świątecznym piernikiem.

Grudniowa czapla biała

Spacer we wtorek 27 grudnia do Parku Reagana. W pierwszej kolejności poszedłem do znanego mi miejsca dokarmiania ptaków. Po drodze zobaczyłem siedzącego na czubku drzewa i odzywającego się dzięcioła dużego. A przy karmnikach spore stado czyży, sójka, kosy i sikory. Nieco dalej odzywający się kowalik.

Czyże próbowały też popijać wodę z kanału. Nadeszła pora na obejście stawów. Oba były skute lodem, choć mrozu nie ma co najmniej od kilku dni. Przy mniejszym stawie było stado krzyżówek i odczytałem jedną metalową obrączkę.

To samiec zaobrączkowany w czerwcu 2019 w tym samym miejscu. Najdalej był widywany w Jelitkowie. Poszedłem nad duży staw, a tam zupełnie nic. Aż tu nagle zakręciła nad nim koło czapla biała. Zakręciła i poleciała tam, skąd przyleciała – czyli na wschód. Pewnie nie znalazła miejsca do żerowania.

Na końcu spaceru był jeszcze dzwoniec, nawet trudny do oznaczenia w ogólnie panującej szarzyźnie i braku słońca. Szukałem jeszcze ptaków na „górce kuropatw”, ale znalazłem tam tylko ślady po ognisku. Może i ja niedługo rozpalę jakiś ogień.