Art of Freedom

O tym, że słucham tego audiobooka wspominałem przy okazji wspinaczkowego filmu Dawn Wall. Takie książki i filmy można oglądać zamiast motywacyjnych przemów coachów.

Pan Kurtyka stara się być świadomym tego, co i dlaczego robi. Takiego podejścia mu zazdroszczę, choć nie zawsze zgadzam się z jego przemyśleniami.

Krytykował na przykład plan Jerzego Kukuczki, żeby zdobyć wszystkie 14 ośmiotysięczników. Jest to dla niego przejaw konsumpcjonizmu, co mi kojarzy się z twitchingem w dziedzinie ptasiarskiej. Sam kilka razy twitchowałem, ale jazda po kraju za rzadkościami nie jest dla mnie – za mało w niej kontaktu z naturą, a za dużo wyścigu i po prostu spędzania czasu za kierownicą samochodu. Ale jeśli ktoś to lubi, to nie krytykuję, życzę szerokości i dobrych ujęć – byleby nie niepokoić niepotrzebnie ptaków.

Kurtyka szuka piękna gór, ścian skalnych i kolekcjonuje doznania. Nadal jest to jakaś forma konsumpcji – kolekcja szczytów jest zastąpiona kolekcją doznań. Ale jest to kolekcja szlachetniejsza.

Chciał przekraczać siebie, walczyć ze swoim ego i instynktem samozachowawczym. Ale czy sprzątanie łazienki i zmywanie naczyń nie jest walką ze swoim ego? Na pewno jest bardziej pospolite niż Himalaje, ale może nie ważne gdzie przekraczasz to całe ego, ale z kim, albo dla kogo.

A recenzje książki można poczytać na blogach Obserwatorium podróży i Przeczytana.com.

Tu byłem. Tony Halik

Im dłużej czytałem tę książkę, tym lepsze miałem o niej zdanie. Z początku miałem wrażenie chaotycznie i zdawkowo opisanych zdarzeń. Potem zaczęło się to układać w spójną opowieść. Najpierw późne lata Halika, potem środek, a na końcu młodość i wychodzące na jaw tajemnice, które Halik miał zamiar zabrać do grobu. Nie będę spoilerować.

Nie przypadł mi do gustu styl pisania pana Wlekłego. Ma krótkie zdania, najczęściej niezłożone. Przyznaję, że to dodaje tempa czytaniu, ale nie ma uroku. Muszę oddać autorowi ogrom pracy reporterskiej, którą wykonał, żeby zebrać w jedną opowieść fakty, których nikt w całości przed nim nie ogarnął.

A sam Halik okazał się być innym człowiekiem niż go zapamiętałem. Widziałem już starszego pana po siedemdziesiątce, a to był awanturnik i amant. Szukał przygód i je znajdował, a czego się nie znalazł, to doopowiadał.

Dodam linki do wybranych recenzji z blogosfery tak zwanej: pozytywna opinia na Bardziej lubię książki niż ludzi i negatywna na Podróżach po kulturze. Swoją drogą wśród piszących takie blogowe recenzje jest jakby rozpisany konkurs na jak najbardziej nieprawdopodobne zdjęcie z przeczytaną książką jako głównym motywem.