Sopockie molo

Od października wstęp na sopockie molo jest darmowy, więc przy sobocie wybrałem się tam na spacer. Powitały mnie 4 lecące nad plażą ptaki – 3 łabędzie nieme i bernikla kanadyjska. Połączyły się z grupą kilkudziesięciu łabędzi i po krótkim odpoczynku na brzegu, całe stado poleciało dalej i usiadło przy marinie. Myślę, że to bernikla kanadyjska z Parku Reagana, którą widziałem tam tydzień temu i była stamtąd raportowana jeszcze wczoraj. Pewnie młody łabędź zaczął latać i cała grupka wybrała się na zwiedzanie okolicy. Może przezimują przy molo, a może jeszcze będą wracać do parku.

W okolicy molo widziałem jeszcze 3 perkozki, 2 gągoły, 2 perkozy dwuczube, trochę łysek i mnóstwo mew – śmieszek, srebrzystych, siwych i siodłatych. Odczytałem 7 obrączek na śmieszkach i 7 na mewach srebrzystych.

Przeszedłem plażą około 1,5 km na północ, do niewielkiego molo. Była tam grupa mew, którą chciałem obejrzeć. Okazało się, że żadna z nich nie miała obrączki. Po chwili patrzenia w morze przyleciała i siadła na piasku młoda rybitwa rzeczna. Tym miłym akcentem zakończyłem spacer na plaży i wróciłem przez sopocki Park Północny do samochodu. Z wartych wspomnienia gatunków parkowych wymienię tylko 3 pliszki siwe.

Park Reagana

Większą część soboty spędziłem w domu na pracach różnych, więc przed zachodem słońca należało wykorzystać dobrą pogodę i zaliczyć przynajmniej symboliczny spacer. Padło na wyjazd rowerem do Parku Reagana, bo niedaleko i widziałem na ornitho.pl, że niedawno raportowano stamtąd świstuna i płaskonosa. Tych kaczek nie było, ale oprócz krzyżówek z rodzaju Anas były jeszcze cyraneczki. 4 ptaki zleciały się jakby na noc, a połowa tego stada została uwieczniona przeze mnie na powyższym zdjęciu.

Cyraneczki najłatwiej rozpoznać po wielkości, są o połowę mniejsze od krzyżówek. Kiedy nie ma porównania wielkości, jak na moim zdjęciu, cech diagnostycznych trzeba szukać z przodu i z tyłu. Z przodu układ kolorów na dziobie – żółte boki u nasady. Z tyłu poziomy biały pas po bokach ogona.

Z innych blaszkodziobych – z rodziną łabędzi niemych trzyma się stały mieszkaniec parku, bernikla kanadyjska. Dziwi mnie to jej pływanie za łabędziami, bo regularnie jest przez te większe od niej ptaki dziobana, zwłaszcza kiedy spacerowicze rzucają jakieś jedzenie.

Ostatni ciekawy blaszkodzioby to młoda gęś białoczelna. Zachowywała się jak typowy ptak parkowy, trzymała się stada krzyżówek i sprawdzała, czy zbliżający się do brzegu przechodnie nie rzucą kawałka chleba.

Poza tym były dwie kokoszki, kilka łysek i słyszałem głos, który mógł być głosem dzięcioła zielonego. Pewności nie mam. Podsumowałem sobie niedawno liczbę gatunków, które widziałem w Parku Reagana – wyszło mi 109, a przynajmniej tyle pamiętam. Najciekawsze to na pewno kazarka rdzawa, bernikla obrożna, muchołówka białoszyja, wodnik i uszatka.

Park Reagana

Niedzielny spacer w parku to najczęściej będzie jedno miejsce – Park Reagana, tylko 15 minut piechotą od domu, duży, zielony i nawet kiedy jest w nim dużo ludzi, można znaleźć trochę pustego terenu.

Na początek poszliśmy nad stawy, a tam pierwszym napotkanym ptakiem na wodzie okazał się płaskonos, mój pierwszy w tym roku, gatunek nr 140 na liście rocznej. Ostatni raz widziałem tego ptaka na tym samym stawie we wrześniu 2018. Po kolorze dzioba wnioskuję, że jest to samica, a nie pierzący się samiec, który miałby dziób ciemny. A dziób to jest coś, co u płaskonosa rzuca się w oczy i nie każdy jest jego koneserem.

Dalej zobaczyliśmy trochę pochowanych w roślinności krzyżówek i 3 kokoszki. Z rodziną łabędzi niemych trzymała się bernikla kanadyjska. To stały bywalec parku, ale skoro jest gatunkiem kartotekowym, zrobiłem zdjęcie i zgłosiłem, gdzie należy.

Po obejściu stawów weszliśmy do lasu. Niewiele w nim widać i bardzo mało słychać o tej porze dnia i roku. Za to ptaki się intensywnie pierzą i pod nogami można trafić coś ładnego. Tym razem znalazłem lotkę dzięcioła – mówią, że nie można rozpoznać gatunku dzięcioła po lotce, wiadomo tylko, że to jeden z dzięciołów pstrych: duży, średni, białogrzbiety albo białoszyi. Białoszyjego w Polsce jeszcze nie widziałem, białogrzbietego nie widziałem na Pomorzu, średni bywa tu bardzo rzadko, więc na 99% będzie to dzięcioł duży.

W bezdrzewnej, trawnikowej części parku widzieliśmy jeszcze dwie pliszki siwe, jednego z ostatnich jerzyków i dymówki. A w drodze powrotnej pokazały się obrączkowane kawki. Na początek było łatwo – żółty plastik, z nowej serii S, a już ukruszony. Następna kawka miała tylko metal i nie odczytałem pełnego numeru zanim ptak odleciał, zabrakło ostatniej cyfry. A więc jest 10 możliwych kombinacji. Sprawdziłem w Polringu, że czytałem obrączki serii FS z tymi samymi trzema początkowymi cyframi – wszystkie były śmieszkami obrączkowanymi w 2016 roku w Gdańsku. Zgłosiłem niepełny odczyt w nadziei, że z 10 możliwych kombinacji tylko jedna kawka dostała taką obrączkę, a pozostałe 9 to mewy. Pewnie jutro się dowiem, czy tak było. [Dopisek 2019-08-23: nic z tego, odczyt został odrzucony].