Медена земја

Już w poświątecznym klimacie wybraliśmy się ze znajomymi do kina. Spomiędzy Krainy lodu i Krainy miodu wybór padł oczywiście na tę drugą. To macedoński dokument nagradzany w Europie i w USA. Twórcy zmontowali materiał filmowy z 3 lat życia ubogiej wiejskiej pszczelarki. Ujęcia są ładne, prostota życia i ubóstwo porażające, ale brak jakiejkolwiek narracji momentami nuży. Cieszy fakt, że zyski filmu w jakiejś części trafiają do głównej bohaterki. Pani Hatidze Muratova już mieszka w lepszym domu niż oglądana przez nas rozpadająca się chatka.

Dla mnie film na 7/10, ładna recenzja jest na blogu Horyzont kina.

Rolling Thunder Revue

Pełny polski tytuł tego dzieła to Rolling Thunder Revue: Opowieść o Bobie Dylanie od Martina Scorsese. Film opowiada o trasie koncertowej Dylana i przyjaciół rozpoczętej w 1975 roku. Grupa muzyków i poetów stała się na wiele miesięcy jeżdżącą po Stanach i koncertującą w klubach trupą, komuną i bohemą na kołach.

Odbieram to jako niszowy film dla fanów, bo jeśli ktoś nie przepada za Dylanem, to ten film go nie przekona. Wszystko kręci się wokół Boba, ludzie traktują go jak boga, a on z tego korzysta. Całość jest dość chaotyczna, nie ma przekazu informacji, a raczej próba oddania klimatu. Jeśli klimat trasy był chaotyczny, to efekt został osiągnięty.

Dużo w tym filmie poezji, której nie rozumiem. Dopiero pod koniec filmu, kiedy Joni Mitchell zaśpiewała swój nowy wówczas utwór Coyote, zaczęło coś do mnie docierać. Pozostała część mnie wynudziła.

Z punktu widzenia nocnego portiera

Obejrzałem już sporo krótkometrażowych filmów Kieślowskiego. Wygląda na to, że to był osobny, spory dział jego twórczości. Z punktu widzenia nocnego portiera (i inne też) jest dostępny na YouTube.

Podobno to jedyny film Kieślowskiego, w którym główny bohater jest postacią negatywną. Od kuchni kręcenie wyglądało w ten sposób, że reżyser nagrał na taśmę magnetofonową rozmowę z portierem, a potem dokręcił zainscenizowane obrazki jako wizję do fonii – plaża z wędkarzami, łapanie uciekającego, tresura psa, do której specjalnie kupiono owczarka niemieckiego.

Efekt jest wstrząsający. Pokazuje człowieka służbistę, dla którego świat jest czarno-biały. Wszyscy muszą przestrzegać regulaminów, a jak nie to czeka ich kara. Dlatego każdego trzeba kontrolować i on to właśnie chce i pragnie robić. Koleś jest antypatyczny, totalnie nietolerancyjny i nie starający się zrozumieć innych ludzi. Ma regulamin i koniec, kropka. Wytwór systemu, ale na szczęście też trochę postać wykreowana do filmu.

Dobra recenzja na stronie Klubu Seans 50.