Perkozek zimą

Na początek roku 2020 wracam do obserwacji z 31 grudnia. Na stawie w Oliwie widziałem perkoza, którego za chwilę spróbujemy oznaczyć za pomocą najpopularniejszych przewodników terenowych. Perkoza rogatego identyfikowaliśmy w październiku, więc teraz ograniczę się do alternatywy perkozek – perkoz grubodzioby. Ten drugi to rzadko zalatujący do Europy ptak północnoamerykański.

Diagnostyczną cechą jest dziób. W Jonssonie czytam przy perkozie grubodziobym: wyróżnia się krótkim i grubym dziobem o rogowej barwie zimą. Podobnie w Collinsie: dziób bardzo gruby i masywny. […] Zima: dziób białawy lub żółtawy. Czy dziób jest krótki i gruby, to kwestia względna. Ale barwa rogowa lub żółtawa się zgadza. Widzę na obrazkach, że raczej dziób powinien być jeszcze grubszy, żeby uznać ptaka za perkoza grubodziobego, ale szukam dalej.

Na rysunku w Collinsie widzę porównanie tyłu głowy obu perkozów. Dla perkozka jest oznaczone: jaśniejsze boki głowy. Dla perkoza grubodziobego: gładkie. I tu obserwowany przeze mnie ptak nie pozwala na rozstrzygnięcie. Niby boki głowy są lekko jaśniejsze, ale na pewno nie aż tak, jak to narysowano w książce przy perkozku.

I musiałbym zostawić tego ptaka jako ironicznie nieoznaczonego, ale na rysunkach w książkach zauważyłem kolejną cechę. Perkozek ma kontrastową czapeczkę dochodzącą do oka. Perkoz grubodzioby ma jednolity kolor policzka i wierzchu głowy, nie ma czapeczki. Czyli jednak mamy do czynienia z perkozkiem.

Aby definitywnie odrzucić w identyfikacji również perkoza rogatego i zausznika, zacytuję znów Collinsa z opisu perkozka: ogólne ubarwienie brązowo-płowe, bez kontrastów czerni, szarości i bieli […] policzki i przód szyi piaskowopłowe. Pierwsza część tego cytatu może być jeszcze problematyczna, bo kontrasty w upierzeniu mogę dostrzec. Ale skoro druga część cytatu wskazuje na policzki i szyję, to sprawa się wyjaśnia. Widziany przeze mnie ptak nie ma tam bieli, więc jest perkozkiem.

Медена земја

Już w poświątecznym klimacie wybraliśmy się ze znajomymi do kina. Spomiędzy Krainy lodu i Krainy miodu wybór padł oczywiście na tę drugą. To macedoński dokument nagradzany w Europie i w USA. Twórcy zmontowali materiał filmowy z 3 lat życia ubogiej wiejskiej pszczelarki. Ujęcia są ładne, prostota życia i ubóstwo porażające, ale brak jakiejkolwiek narracji momentami nuży. Cieszy fakt, że zyski filmu w jakiejś części trafiają do głównej bohaterki. Pani Hatidze Muratova już mieszka w lepszym domu niż oglądana przez nas rozpadająca się chatka.

Dla mnie film na 7/10, ładna recenzja jest na blogu Horyzont kina.

The Two Popes

Niecodzienną tematykę wziął na warsztat Netflix. To historia z przełomu dwóch ostatnich papieskich pontyfikatów. Nie do końca oparta na faktach, prawdopodobna, ale raczej się nie wydarzyła. Osobiście nie kupuję tej wersji wydarzeń, a zwłaszcza tego, jak przedstawieni zostali papierze. Zwłaszcza Benedykt XVI jest różny od moich wyobrażeń o nim – jest tu nieempatycznym samotnikiem, raczej negatywną postacią w historii Kościoła. Mimo wszystko film jest zajmujący, zadaje wiele pytań i potrafi w tych długich przepełnionych dialogiem minutach na koniec poruszyć emocje.

Einführung in das Christentum

Wprowadzenie w chrześcijaństwoWprowadzenie w chrześcijaństwo by Benedict XVI
My rating: 4 of 5 stars

Ratzinger jest bardzo inteligentny, dawno nie czytałem książki, w której autor traktuje czytelnika jak inteligentnego i oczytanego człowieka. Wyjaśnia podstawowe pojęcia, jak wiara i Bóg, robi to dogłębnie i dociera do sensu. Są jednak spore fragmenty zbyt trudne dla mnie i niezrozumiałe. No i to podsumowanie, czym jest chrześcijaństwo: „nie ten, kto wyznaje tę wiarę, jest prawdziwym chrześcijaninem, tylko ten, kto przez to, iż jest chrześcijaninem, stał się naprawdę człowiekiem. Nie ten, kto zachowuje pewien system norm, niewolniczo i z nastawieniem na siebie, tylko ten, kto zdobył wolność, pozwalającą mu oddać się prostej ludzkiej dobroci.”

View all my reviews

Król

KrólKról by Szczepan Twardoch
My rating: 3 of 5 stars

Nigdy nie byłem fanem klimatów warszawskich w kulturze, ale tu szczegółowo zobrazowany okres międzywojenny budzi sympatię. Szemrane towarzystwo kojarzy mi się ze Złym Tyrmanda, choć takiego podejścia do stosunków polsko-żydowskich nie spotkałem nigdy wcześniej. Nigdy wcześniej nie spotkałem takiej budowy narracji – ale tej nie mogę teraz zdradzić. Irytowała mnie wulgarność – jestem w stanie ją zrozumieć w dialogach, w głosie narratora mnie drażniła. Postacie są głównie złe, niektóre złe z cechami pozytywnymi.

View all my reviews