Wino część trzecia

Wczoraj robiłem zakupy w rzadziej odwiedzanym przeze mnie Auchan na Przymorzu i ciekawość zaprowadziła mnie na półki z winami. Tym razem eksplorowałem zachodnią Europę w poszukiwaniu nowych etykiet z ptasimi motywami.

Pierwsze znalazłem hiszpańskie Mirabueno. Mirabueno to miasto w Kastylii, gdzieś między Madrytem a Saragossą, ale Zielone Butelki podają, że to czerwone wytrawne wino pochodzi z Manchueli, czyli regionu również leżącego w Kastylii, ale w zupełnie innej części regionu niż Mirabueno. Mira bueno można też tłumaczyć jako spójrz dobrze, albo dobrze wygląda. A na obrazku patrzymy na dymówkę Hirundo rustica, czyli ptaka dobrze nam znanego.

Na półce z lepszymi winami znalazłem francuskie Domaine du Tariquet Les Premières Grives. To białe półsłodkie wino z Gaskonii, a nazwa les premières grives oznacza pierwsze drozdy. Deliwina ładnie to tłumaczy: przylot drozdów jest oznaką zbliżającej się zimy i pory późnego zbioru winogron. Zbierane dopiero wtedy owoce są bardzo dojrzałe, słodkie i aromatyczne. Na etykiecie z pewnością jest drozd, ale nie mam pewności jaki gatunek sportretował artysta. Moje pierwsze skojarzenie to śpiewak Turdus philomelos, ale nie mogę wykluczyć kwiczoła Turdus pilaris, którego stada mogą objadać francuskie winnice.

Poprzednie części opowieści o winie można przeczytać tutaj: pierwsza, druga.

Warszawa

Wybraliśmy się do stolicy na Pilotów w Teatrze Roma. Po śniadaniu, Mszy św. i wizycie w Ministerstwie Kawy, pojechaliśmy do Gdańska.

W samej Warszawie nie widziałem zbyt wiele ptaków. Nocowałem na Mokotowie, po osiedlu kręcił się dziś młody kwiczoł, latały jerzyki i słychać było piegżę.

Więcej widziałem w drodze, na krajowej siódemce, z okna samochodu. W takiej sytuacji oczywiste są myszołowy – zawsze kręcą się jakieś przy trasie. Z drapoli śmignęła kania ruda, była jeszcze jedna kania, ale nie oznaczona, ze wskazaniem na czarną. I było coś większego, może orlik krzykliwy. Oczywiście bociany białe w różnych sytuacjach: na gnieździe z młodymi, na łąkach żerujące, w locie. Na słupkach ogrodzeń drogowych sporo drobnicy. Większości tych ptaków nie da się w tych okolicznościach oznaczyć. Ale na pewno był 1 gąsiorek, co najmniej 4 pliszki żółte i 3 siwe, trznadel, szpaki, coś przypominającego pokląskwę. I kolejne myszołowy.