Poreč

Niedziela to dzień w całości spędzony w kurorcie Poreč na plażowaniu, spacerze, kąpieli w Adriatyku i poszukiwaniu cienia. I odbieraniu informacji z Polski i deszczu chłodzie. Kontrast.

Ponownie spotkałem mewę romańską z obrączką. W tym samym miejscu, co 2 dni wcześniej dawała się karmić turystom na bulwarze przy starym mieście. W międzyczasie dostałem zwrotkę z chorwackiego Institute of Ornithology z jej pierwszego odczytu. Obrączkę dostała w listopadzie 2012 na wysypisku śmieci w Poreč i od tego czasu była 6 razy stwierdzana w tej samej miejscowości.

Na skałach nadal pokazują się pojedyncze kormorany czubate. W Chorwacji spotkać można trzy gatunki kormoranów, ale ja trafiam tylko na jednego przedstawiciela rodzaju Phalacrocorax.

Poreč

Poreč to turystyczne miasteczko na półwyspie Istria, nad Adriatykiem. Dojechaliśmy tam w czwartek i spędziliśmy cały piątek, korzystając z wody, bo upał nie odpuszcza.

Plaże Chorwacji nie są piaszczyste, są albo skaliste, albo co najwyżej kamieniste. Na przybrzeżnych skałach wystających z wody siedzą pojedyncze kormorany czubate. Ten gatunek kormorana jest przywiązany do słonej wody i skał właśnie. Najłatwiej go odróżnić od naszego kormorana po czubie piór na czole, które nosi w okresie lęgowym. Teraz, w połowie września, już czuba nie ma i trzeba się przyglądać bardziej, patrzeć na żółte zajady pod okiem i czarne pióra między okiem a dziobem – zwyczajne kormorany mają zajad połączony z gołą skórą na podgardlu i brak piór między okiem a dziobem. Na ogólną impresję kormorana czubatego składa się cienka szyja, cienki dziób i głupawy wyraz oczu.

Podczas zwiedzania bazyliki Eufracjusza, prócz wszędobylskich jaszczurek, w kałuży zobaczyłem kraba. Skorupiak wielkości pięści siedział w cieniu i prawie się nie poruszał. Podejrzewam, że jest to Pachygrapsus marmoratus, ale pewności nie mam.

Miasto, a zwłaszcza parki, są pełne sierpówek. Jest ich równie dużo, co gołębi miejskich. Samce nadal zalecają się do samic, ale wygląda na to, że samice nie odwzajemniają już zainteresowania. Tu ptak uchwycony na placu Frana Supila.

Skoro woda, plaże i miasta, to są i mewy. 99% wszystkich to mewy romańskie, oprócz tego widziałem kilka śmieszek. Dobrze jest się opatrywać z michahellisami, w Polsce widziałem go tylko raz. Są w każdej szacie, można porównywać roczniki do woli. Na północnym brzegu starego miasta spotkałem niepłochliwą mewę romańską z pomarańczową obrączką. Według strony Colour-Ring Birding jest to projekt chorwacki, a zgłoszenia trzeba wysyłać mailem. Mail wysłany, czekam na zwrotkę.

Do piątku włącznie w Chorwacji zobaczyłem kolejne gatunki ptaków: grubodziób, sroka, szpak, grzywacz, kormoran czubaty, pliszka siwa i modraszka, co daje łącznie 30 gatunków. Chorwacja jest teraz dwunastym państwem na mojej liście dla Zachodniej Palearktyki, plasuje się między Włochami a ex æquo Łotwą i Ukrainą.

Jelitkowo

W sobotnie przedpołudnie wybrałem się na 2,5-godzinny spacer trasą: pętla tramwajowa w Jelitkowie – zbiornik retencyjny Jelitkowska – Park Jelitkowski – ujście Potoku Oliwskiego – plażą do granicy z Sopotem – Błonia Sopockie – Park Hestii – zbiornik retencyjny Orłowska II – pętla tramwajowa. Chodziło o to, żeby było blisko i żeby spotkać dużo ptaków, na które można się gapić. Uważam, że oba cele osiągnąłem, choć żadnych ciekawszych gatunków nie było. Dodatkowy wynik odczytów obrączkarskich: 11 śmieszek, 3 mewy srebrzyste, 1 kawka – same miejscowe ptaki.

Na zbiorniku Jelitkowska tylko krzyżówki. Widziałem kilka metalowych obrączek na ptakach w wodzie, ale miejsce było na tyle zacienione, że żadnym sposobem nie mogłem zrobić dobrego zdjęcia.

W Parku Jelitkowskim dużo wron siwych, odzywający się dzięcioł duży, kilka dymówek, spacerowicze i rowerzyści, a wśród nich grupa głośnych emerytów ze Szwecji zachwyconych odkryciem głośnika bezprzewodowego. Nie zostałem fanem czegoś, co brzmi na szwedzki pop z lat ’70 i nie jest Abbą.

W ujściu Potoku Oliwskiego i na plaży również sporo ludzi. Mimo że w cieniu było poniżej 20°C, było bezwietrznie i w słońcu plaża szybko się nagrzała. Oprócz ludzi ptaki płoszyły latające wzdłuż wybrzeża helikoptery i samoloty – jak ten PZL M28 Bryza wyprodukowany w Mielcu na licencji radzieckiego Ан-28.

Wszystkie wolne od ludzi miejsca plaży wykorzystywały mewy na odpoczynek. Spłoszone siadały na wodzie i po chwili wracały na plażę. Zlatywały się do rzucających chleb spacerowiczów. Większość to śmieszki (kilka setek), trochę mew srebrzystych (około setki), kilka mew siodłatych, wrony siwe, kawki, przelatujące grzywacze i dymówki. Na wodzie niemal setka kormoranów. Żadnych mew siwych, nie mówiąc o żółtonogich. Jakąś mewę białogłową mogłem przeoczyć.

Nad Błoniami Sopockimi przeleciały 3 kruki – a więc synantropizacja postępuje. W Parku Hestii, na porośniętych bluszczem i chmielem krzakach bzu żerowało trochę drobnicy. Wypatrzyłem czarnogłówkę, piegże i modraszki. Były też jakieś Phylloscopus z ciemnymi nogami, więc pewnie pierwiosnki. Wysoko przeleciał na Południe myszołów, a niżej żerowały oknówki i 1 jerzyk.

Na zbiorniku Orłowska II tylko krzyżówki i mieszane stado wróbli i mazurków. Za to obok, na osiedlowych garażach kręciła się kawka z obrączką – seria S, której jeszcze nie ma w Polringu.

Srebrzak dzień po dniu

Odczytywanie obrączek jest proste. Wystarczy wstać rano, przetrzeć oczy i wyjrzeć przez okno. A tam stoi i czeka na lampie, aż zrobię jej zdjęcie, mewa srebrzysta. Larus argentatus. Ta sama, co wczoraj, ta sama, co w lipcu.

Przy okazji napomknę, że odwiedziłem dziś też zbiornik retencyjny Srebrniki. Napomknę tylko, bo ta wizyta nie potwierdza tezy z pierwszego zdania tego posta. Było trochę krzyżówek i śmieszek, łyska, dymówka z oknówką i stado mazurków. Ale obrączki nie widziałem żadnej.

Malard i srebrzak

W ostatnich dniach jeżdżę jednak samochodem, a nie rowerem. Odcina mnie to od przygodnych obserwacji, więc tym razem w drodze z pracy zatrzymałem się przy Stawie Młyńskim w Oliwie, żeby przynajmniej przez kwadrans popatrzeć na przyrodę.

Na stawie najwięcej krzyżówek i śmieszek, wszystkie ptaki chowają nogi w wodzie, więc odczyty obrączek nie są proste. U kilku kaczek zauważyłem metale, więc popstrykałem im zdjęcia w nadziei, że w domu odczytam cokolwiek. Udało się z jedną samicą, uwiecznioną na powyższym zdjęciu – wygląda na sołtysa, jest jaśniejsza niż typowa krzyżówka. Obrączkę dostała rok temu, w tym samym miejscu.

Poza tym nad stawem latało kilka oknówek, przysypiał łabędź niemy z loggerem GPS (którego widziałem 10 lipca), dookoła pałętały się wrony siwe i kawki.

Wróciłem do domu, a tam z okna zauważyłem mewę na lampie. Stara znajoma znów się pokazała, widziałem ją z okna 19 i 20 lipca. Dla przypomnienia – ptak ma 5 lat i jako pisklę był odratowany w Pomorskim Ośrodku Rehabilitacji Dzikich Zwierząt Ostoja w Pomieczynie. Dziś ma się dobrze.

Pojawiły się podsumowujące lipiec wyniki Ligi Odczytywaczy Kulinga. Utrzymałem miejsce nr 17. Niesamowite.

Śmieszki w drodze do Bałtyckiej

Wycieczka na zakupy do Galerii Bałtyckiej to również okazja do odczytów obrączek. Przejechaliśmy się tam rowerami trochę dłuższą trasą niż by można było, żeby rozruszać nogi.

W Oliwie na Stawie Młyńskim z daleka błysnęła obrączka na pojedynczej siedzącej na ogrodzeniu śmieszce. Pięcioletni ptak widywany tylko i wyłącznie na stawach wzdłuż Potoku Oliwskiego. Ja sam widziałem go w styczniu 2015 na tym samym stawie – ptak był ranny, miał zakrwawioną szyję. Jak widać, dziś nie ma po tej ranie śladu.

Na Przymorzu rzut okiem na śmieszki i kawki siedzące na ulicznej lampie – coś błysnęło. Jest zdjęcie, jest odczyt. Ptak zaobrączkowany w listopadzie na pobliskim osiedlu. Zdążyłem go już spotkać w lutym na sopockiej plaży.