Muzyczne podsumowanie października

Muszę wrócić do opisywanych przeze mnie miesiąc temu Australijczyków z The Teskey Brothers. Po kolei:

Man of the Universe poprzedza na albumie Run Home Slow wspomnianą przeze mnie miesiąc temu piosenkę Hold me. Jest bardziej skocznie melodyjna, ale nadal czuć w niej i soul, i rock w wydaniu Teskeyowym.

Mamy jeszcze So Caught Up, kolejny wpadający w ucho hit z tego samego albumu. Wszystko te trzy piosenki wyszły na kolejnych singlach i kompletnie nie dotarły do świadomości polskich słuchaczy.

Coś bardziej typowo rockowego, czyli duński Volbeat i piosenka Last Day Under the Sun otwierająca ich tegoroczny, siódmy album Rewind, Replay, Rebound. Usłyszałem tę piosenkę w audycji Wojciecha Manna i Anny Gacek, w której ilustrował hasło kończącego się lata. Przywodzi mi na myśl hard rock lat ’80-tych, przy czym jest bardzo melodyjny.

Robimy pętlę i wracamy do Australii. Tam czeka na nas zespół The Babe Rainbow i ich psychodeliczny wesoły pop z albumu Today. To ich trzecia płyta, ale ich sielankowo-dekadencki klimat poznałem dopiero teraz.

Blogowe podsumowanie października

Przedstawiam posty, które zwróciły moją uwagę w październiku:

The Motivation Myth

Mit motywacji. Nawet nie wiesz, ile możesz osiągnąćMit motywacji. Nawet nie wiesz, ile możesz osiągnąć by Jeff Haden
My rating: 4 of 5 stars

Na początku przedstawiona jest ciekawa koncepcja, że motywacja nie poprzedza działania, ale z niego wynika. Ale potem w dość chaotyczny sposób prezentowane są różnorodne porady dotyczące produktywności i rozwoju, które autor w swoim życiu zastosował. Niektóre przeczą innym, więc trudno się tego słucha, zwłaszcza rzucanych na końcu książki jak z karabinu maszynowego krótkimi radami podanymi w protekcjonalnym tonie. Mimo wszystko można wyławiać z tej całości sporo przydatnych myśli, zastanawiać się nad nimi i po własnym przefiltrowaniu coś dla siebie wyciągnąć.

View all my reviews

Perkoz rogaty

Cofam się w czasie do soboty 19 października. W drodze do Krynicy Morskiej odwiedziłem wtedy rezerwat Mewia Łacha od strony Mikoszewa. W kaczej zupie złożonej z krzyżówek, świstunów, krakw, płaskonosów, rożeńców, cyraneczek, czernic, głowienek, ogorzałek, gągołów, bielaczków i nurogęsi (uff… to chyba wszystkie gatunki Anatini) pływały trzy gatunki perkozów: dwuczuby, rogaty i perkozek. Ale nie uprzedzajmy faktów – sprawdzę, co na temat identyfikacji jednego z rzadziej przeze mnie widzianych gatunków mówią przewodniki.

Tym razem zacznę od Jonssona i podejdę do tematu szeroko. Pierwszym gatunkiem do weryfikacji będzie perkoz dwuczuby (Podiceps cristatus) w szacie spoczynkowej. Czytam: ma z przodu czysto białą szyję […] a czarna czapeczka nie sięga do oka. Biały przód szyi się zgadza, ale czapeczka mojego ptaka, choć jest czarna, to ewidentnie obejmuje oko. Dwuczubego muszę wykluczyć już na tej podstawie, bo nic więcej konkretnego w Jonssonie nie przeczytam.

Kolejny jest perkoz rdzawoszyi (Podiceps grisegena) w szacie spoczynkowej. Czytam: szara szyja kontrastująca z białym gardłem i piersią. U mojego ptaka jest lekkie przybrudzenie na szyi, ale nie można go nazwać kontrastującym z gardłem i piersią. Dalej: czarna czapeczka obejmuje oko i kantarek, a czarny dziób ma żółtawą nasadę. Ustaliliśmy już, że czapeczka jest czarna i że obejmuje oko. Kantarek, czyli pióra między okiem a dziobem, też tworzą jedną plamę z czapeczką. Ale dziób jest raczej ciemnoszary i na pewno nie ma nigdzie śladu żółtego. A więc rdzawoszyjego skreślam dzięki niekontrastowej szyi i takimże dziobie.

Kolejny ptak to zausznik (Podiceps nigricollis) również w szacie spoczynkowej. Jedna z pierwszych wymienionych cech to: zadarty dziób. Mój ptak ma dziób ewidentnie prosty. Czytam dalej: w szacie spoczynkowej różni się od perkoza rogatego […] brudnoszarym przodem szyi. Mój ptak ma przód szyi jasny, co najwyżej brudnobiały, a nie brudnoszary. Dalej: tył ciała jest często napuszony. Takiej cechy nie widzę, zwłaszcza porównując z obrazkiem w książce, ale skoro cecha nie musi występować zawsze, to nie ma co na niej opierać oznaczenia. Odrzucam zausznika na podstawie kształtu dzioba i koloru szyi.

Na koniec sprawdzam perkoza rogatego (Podiceps auritus) w szatach spoczynkowej i szacie nazwanej w książce juv./1. zima. Czytam: w szacie spoczynkowej ma czysto białe policzki i przód szyi, a granica między czarnym wierzchem głowy i policzkiem jest zwykle ostro zarysowana. Kolor policzków i przodu szyi się zgadza, o lekkim przybrudzeniu ponad piersią nie ma co wspominać. Policzek też kontrastowo odcina się od czapeczki. Dalej: między dziobem a okiem przebiega wąski pasek jasnej nagiej skóry, a na kantarku zaznacza się jasna plamka. Paska skóry nie dostrzegam, ale mogę założyć na podstawie rysunków, że jest na tyle wąski, że może nie być widoczny. A rozjaśnienie w formie plamki przed okiem rzeczywiście jest. Rogaty się zgadza.

Dla pewności sprawdzam opis rogatego w Collinsie. Czytam na początek: płaskie ciemię wysklepione z tyłu. Co oznacza to wysklepienie, nigdy nie wiem. Sprawdzałem nawet w Słowniku Języka Polskiego i słowo to ma znaczenie tylko architektoniczne, ale porównując różne zdjęcia mojego ptaka zauważam, że owal głowy jest dość zmienny i pewnie zależy od ułożenia piór. Czytam dalej: dziób prosty […] często z jasnym końcem. Prosty dziób już został przeze mnie zauważony, teraz dostrzegam rozjaśnienie jego końcówki. Czytam dalej: wyraźna czarna czapeczka ostro odgraniczona od białych policzków, granica biegnie prosto od dzioba przez oko (ciemny kolor nie rozlewa się na pokrywy uszne), a przy karku jedynie drobny biały „haczyk” (jeśli w ogóle). O większości z tych cech można było już przeczytać. Nowością jest „haczyk”, którego mój ptak nie ma. Ale cecha jest opcjonalna, więc tę część opisu biorę za potwierdzenie oznaczenia. Na koniec jeszcze dwie cechy: ciemna obroża z przodu szyi niekiedy dość rozległa […]; z bliska biaława plama na kantarku. A więc to przybrudzenie nad piersią to nie złudzenie, to obroża. U mojego ptaka nie jest rozległa, ale jej istnienie jest potwierdzeniem oznaczenia. Tak jak jasna plamka na kantarku. A więc jest to perkoz rogaty.

Na koniec dorzucę jeszcze kilka historycznych moich zdjęć przedstawicieli tego gatunku w szacie spoczynkowej:

Mewia Łacha, październik 2011
Hel, grudzień 2013
Mewia Łacha, październik 2014

The Laundromat

Pralnia to jedna z najnowszych produkcji Netfliksa w reżyserii Stevena Soderbergha i napakowana gwiazdami kina. Mają tam Meryl Streep, Gary’ego Oldmana, Antonio Banderasa, Sharon Stone, a nawet Rossa z Przyjaciół. W formie przypomina Big Short, też kwestiami burzącymi czwartą ścianę wyjaśnia co bardziej skomplikowane wątki finansowe. Bierze na warsztat aferę Panama Papers i robi to ciekawie i wielowątkowo. A na koniec skłania do samodzielnego poszukania informacji o tym, co się tak na prawdę dzieje na świecie.

W ludzkiej i leśnej kniei

W ludzkiej i leśnej knieiW ludzkiej i leśnej kniei by Ferdynand Antoni Ossendowski
My rating: 4 of 5 stars

To wciągająca literatura podróżnicza, a jest dostępna za darmo dzięki Wolnym Lekturom. Pan Ossendowski opisuje swoje przygody i obserwacje, jak odkrywca nowych lądów i badacz nieznanych ludów. A ja mam jakiś pociąg do opisywanych przez niego terenów, stepów, kultury koczowniczej. Irytują mnie tylko opisy polowań dla sportu, tłumaczę je sobie niską świadomością ekologiczną tamtych czasów.

View all my reviews

Potrzos pierwszozimowy

Niedzielny spacer brzegiem Zalewu Wiślanego w Krynicy Morskiej uważam za udany. Odczytałem obrączkę na mewie siwej, napatrzyłem się na migrujące wróblaki z rodzynkami w postaci lerek i krzyżodzioba świerkowego i goniące za nimi drapole, w tym sokoła wędrownego i kilku błotniaków zbożowych. Na chwilę na gałęzi przysiadł ptak z rodzaju Emberiza, zdążyłem zrobić mu 3 słabe zdjęcia i będzie to dobry test dla przewodników ornitologicznych – czy pozwolą na oznaczenie trznadlowatego z ograniczonego materiału.

Pierwszy gatunek do sprawdzenia to potrzos w szacie pierwszozimowej. Collins w pierwszej kolejności zwraca uwagę na dziób, który powinien być ciemny. Dziób mojego ptaka może być ciemny, ale można go też nazwać jasnym, kwestia jest niejednoznaczna. Na rysunku w książce oznaczone są kolejne cechy: jaśniejszy brązowy środek ciemienia i ciemny pasek do nasady dzioba. Ciemienia nie widać dobrze, ale w istnienie paska można uwierzyć. Ciemny wąs zdecydowanie sięga do dzioba. Kolejna cecha w tekście: policzki zawsze dość ciemne (nigdy jednolicie rdzawobrązowe jak u trznadelka), co również mogę potwierdzić z moich zdjęć. Na razie idziemy jak burza, cechy pasują do potrzosa.

Collins pisze jeszcze o nogach. W tekście: nogi rdzawobrązowe lub czarne, a przy rysunkach: rdzawo- lub szarobrązowe. Z moich zdjęć trudno wywnioskować, jaki kolor nóg był w rzeczywistości. Przewodnikowe opisy ani go nie wykluczają, ani nie potwierdzają.

Kolejny gatunek to potrzos popielaty, którego w Polsce nie widziano. Czytam: dziób, w „szatach ♀” z różową nasadą żuchwy. I tu raczej takiej nasady nie widać. Dalej: w „szatach ♀” niemal brak kresek na piersi i bokach, więc ciemny pasek podbródkowy wyróżnia się jako jedyny wyraźny rysunek na spodzie. Kreskowanie na piersiach u mojego ptaka jest wyraźne, co również przemawia na niekorzyść potrzosa popielatego. Na rysunku jest jeszcze oznaczenie: brak paska ciemieniowego, a jakiś ślad rozjaśnienia na głowie widzę.

Następny jest trznadelek. Czytam: jednolicie rdzawobrązowe lub pomarańczowo żółtobrązowe policzki wąsko ciemno obrzeżone z tyłu (ale bez kompletnego ciemnego paska policzkowego). Policzki nie są jednolitego koloru i jeśli mają jakiekolwiek obrzeżenie, to nie jest ono wąskie. Pasek policzkowy też jest raczej kompletny, bo podejrzewam, że autorowi chodzi o sięganie do nasady dzioba. Dalej: wyraźny jasny (rdzawobrązowy) środkowy pasek ciemieniowy między ciemnymi bokami ciemienia. U mojego ptaka ciemię ma raczej rozmyte rozjaśnienie na środku, nie ma mowy o wyraźnych pasach. I dalej: często mała jasnopłowa plamka uszna. Na upartego coś takiego widzę, na policzku jest jakieś rozmyte rozjaśnienie w okolicy ucha, ale piszę to bez przekonania. Dwie kolejne cechy niejednoznaczne, to opisane w tekście zawsze różowawe nogi i oznaczenie przy rysunku dzioba: prosty grzbiet. Obie te cechy mogę zaliczyć, koloru różowawego dla nóg nie mogę wykluczyć i dziób na zdjęciach nie wygląda na krzywy. Jednak trznadelka wykluczam na podstawie niejednolitych kolorów policzków, braku wyraźnego paska ciemieniowego i kompletnego wąsa.

Ostatni do sprawdzenia jest trznadel czubaty. Czytam: rozpoznawany po białym brzuchu, […] rdzawobrązowych plamkach na bokach. Brzuch mojego ptaka jest brudnobiały i ma na bokach brązowe plamki, więc na razie E. rustica nie wykluczam. Dalej: dziób o prostym grzbiecie i różowej żuchwie. Obie te cechy nie wykluczają jeszcze trznadla czubatego. Dalej: często ma czarno obrzeżoną płowobiałą plamkę uszną i wyraźną jasną brew. Brew jest jasna i wyraźna, choć może mogłaby być wyraźniejsza. Plami usznej, którą można by nazwać białawą, nie ma, ale wg książki nie jest diagnostyczna.

Jonsson dla rozstrzygnięcia między potrzosem, a trznadlem czubatym nie jest zbyt pomocny. Pisze, że oba gatunki są podobne, ale opis czubatego wydaje się dotyczyć tylko szaty letniej. A przypominam, że mamy październik. No więc bazując na poszlakach w postaci braku białawej plamki usznej i dziobie o raczej jednolitym kolorze ostatecznie oznaczam ptaka jako potrzosa.

Dziewięć lat temu widziałem czubatego na Helu i rzeczywiście miał rzucającą się w oczy plamkę uszną.

trznadel czubaty, wrzesień 2010

Zapach Boga

Zapach BogaZapach Boga by Konrad Krajewski
My rating: 4 of 5 stars

Tekst, że to pierwsza książka, którą napisał kardynał Krajewski to tylko chwyt marketingowy. To jest zlepek kazań i wypowiedzi, ale autoryzowany zlepek. Dużo myśli się powtarza, nawet całe zdania dosłownie się powtarzają, przez to z początku robi się nudno i nie czyta się tego dobrze. Ale gdy wchodzi radykalne opowiedzenie się za ubogimi i opowieści z życia jałmużnika, to nie można powstrzymać opadającej szczęki. Są też ciekawostki z życia prywatnego ostatnich trzech papieży, których nie ma nigdzie indziej.

View all my reviews

Młoda mewa siwa

Wydłużyłem dziś drogę z pracy do domu i przejechałem rowerem przez molo w Brzeźnie i Park Reagana. Odczytałem 3 plastiki na śmieszkach i pooglądałem młodą gęś białoczelną i raniuszki w parku, a krogulca po drodze. No i robię drugi odcinek sprawdzenia, czy ornitologiczne przewodniki pozwolą mi na identyfikację dość prostego gatunku mewy.

Collins przy oznaczaniu mew poleca najpierw przyporządkowanie ptaka do jednej z trzech kategorii okresu niedorosłości. Ale nie podaje konkretnych kryteriów takiego przyporządkowania przy obserwacji w terenie. A więc pomijam ten krok i szukam pierwszej mewy przypominającej wyglądem to, co widzę.

Pada na pierwszozimową mewę siwą. Pierwsza cecha: nieco większa od śmieszki. Moja mewa była otoczona śmieszkami i wyglądała na nieco większą, ale nie odstawała wyraźnie rozmiarem. Proponowane jest też porównanie z mewą srebrzystą, ale akurat nie było żadnej w pobliżu.

Dalej mamy: dziób szarawy z ostro odgraniczonym czarnym końcem. Tej cechy nie mamy, granice kolorów są rozmyte. Może wynika to z tego, że ptak jest jeszcze między szatą juwenalną a pierwszozimową.

Na obrazku w książce mamy oznaczone nogi jako jasne, a dziób jako wyraźny. Nogi się zgadzają, a dziób nie bardzo.

Kolejny gatunek do sprawdzenia to pierwszozimowa mewa delawarska. Czytam odróżnianie od mewy siwej po: często kilku ciemnych sierpowatych plamkach na barkówkach (u siwej bez rysunku lub tylko z nikłymi kreskami stosinowymi). Mój ptak ma część barkówek jeszcze juwenalnych, ale te już przepierzone są raczej bez rysunku – ale nie mogę uznać w moim przypadku tej cechy jako diagnostycznej. Dalej mowa jest o jasnych końcach lotek III rzędu, ale podawana cecha jest relatywna – oba gatunki je mają, tylko u delawarskiej są węższe. Jasne końce są, ich szerokości nie oceniam. Kolejna cecha to ogon, którego nie miałem możliwości obejrzeć. Na rysunku w książce nogi delawarki są oznaczone jako jasne, co tutaj nie pomaga. W tym momencie mogę stwierdzić, że widziałem chyba mewę siwą lub delawarską ze wskazaniem na siwą z powodu braku sierpów na barkówkach – a dodaję „chyba”, bo nie zgadza się wzór na dziobie.

Idę dalej, kolejny gatunek to pierwszozimowa mewa czarnogłowa. Jest odrobinę większa od śmieszki, co już potwierdzaliśmy. Dalej: dziób ciemny z czerwonawą nasadą lub cały czarny. Mój ptak ma ciemny dziób z jaśniejszą nasadą, zwłaszcza żuchwy. Nie jest cały czarny i nie nasada raczej nie jest czerwonawa. Ale dziób był problematyczny, więc nic nie wykluczam. Dalej: czerwonawe lub czarne nogi – nogi nie są na pewno czarne, są jasne i raczej nie nazwałbym ich czerwonawymi. Dalej: (od IX) […] ciemna maska oraz biały spód. Mamy październik i ciemnej maski nie widzę, wierzch głowy jest w całości kreskowany. Spód ma jakieś plamki ale centrum brzucha jest jasne. Jednak na podstawie koloru dzioba i nóg i braku maski odrzucam mewę czarnogłową.

Ostatni gatunek do sprawdzenia z Collinsa to pierwszozimowa mewa karaibska. Piszą: wielkość między śmieszką a mewą siwą, co jest zabawne, bo mój ptak jest mniej więcej wielkości śmieszki. Dalej: zwróć uwagę na szary kolor piersi, boków i pokryw podskrzydłowych i dodatkowo na rysunku jest opis ciemnawe boki i przepaska na piersi. Spodu skrzydła nie widziałem, ale pierś jest biała z brązowym nakrapianiem, nie ma przepaski i szarości. Dalej: wszystkie lotki I rzędu jednolicie ciemne. Mój ptak ma ciemne lotki I rzędu, ale nie do końca jednolicie, końce się trochę rozjaśniają. A więc mewę karaibską odrzucam.

Jonsson ma opis mewy siwej zupełnie nieprzydatny do naszych rozważań. Skupię się na opisie pierwszozimowej mewy delawarskiej. Czytam: różowy dziób z ostro odgraniczonym czarnym końcem (koniuszek często jasny) – to się nie zgadza, dziób jest niemal cały ciemny, ale jest problematyczny od początku. Dalej: różowe nogi – jak dla mnie nogi mojego ptaka można nazwać i różowymi, więc ta cecha też nie pomaga. Dalej: płaszcz z białymi brzegami piór i nierównomiernie rozrzuconymi plamkami w kształcie V (czasem ich brak) – może chodzić o te sierpy opisane przez Collinsa, mój ptak ich nie ma, ale skoro nie muszą występować, to cecha jest nieprzydatna. Dalej: wyraźne plamki w kształcie U na szyi, bokach piersi i brzucha – plamki mojego ptaka są niewyraźne i są raczej cętkami, a nie literą U. Dalej: ciemne lotki 3. rzędu – oczywiście są ciemne.

Werdykt: jestem jakoś opatrzony z mewą siwą i tak oznaczam tego ptaka. Raz w życiu widziałem mewę delawarską i to dorosłą. Co do niedojrzałych ptaków wiem tylko tyle, że są podobne. Na podstawie książek wykluczam jednak delawarkę, bo ptak nie ma sierpów na płaszczu, ani łuskowania na szyi i brzuchu.

Dla odróżniania mewy siwej i delawarskiej powstała osobna literatura. Warto zajrzeć do A method for separating juvenal and first-winter Ring-billed Gulls (Larus delawarensis) and Common Gulls (Larus canus) Antoniego Lauro i Barbary Spencer oraz do Identification of the Larus canus complex Piotra Adriaensa i Krzysztofa Gibbinsa.

Wrona siwa

Sobotę w większości spędziłem w gdańskim Nowym Porcie, nie oglądając się specjalnie za ptakami. Z okna Domu na Skraju zrobiłem zdjęcie jednej z kilku wron siwych żerujących na ulicy i dachach kamienic. Przy tej okazji chcę wrócić do pomysłu weryfikacji, czy najpopularniejsze przewodniki do oznaczania ptaków rzeczywiście się sprawdzają.

Moje wątpliwości dotyczą tego, że wiele wskazanych w książkach cech jest dla mnie mało przydatna. Dzielę podane cechy na 3 kategorie:

  1. cechy abstrakcyjne, np. gatunek ma dostojny lot, albo miły wyraz twarzy,
  2. cechy porównujące, np. ma grubszy dziób, albo bardziej wysklepione czoło niż inny wskazany gatunek,
  3. cechy diagnostyczne, np. gatunek ma białą brew ciągnącą się od nasady dzioba do ciemienia, którego nie mają podobne gatunki.

Uważam, że cechy kategorii 1 i 2 mogą pomóc nakierować się na prawidłowe oznaczenie, ale podstawą do identyfikacji gatunku nie są. Dopiero cechy kategorii 3 dają pewne oznaczenie.

Przez najpopularniejsze przewodniki rozumiem Collinsa i Jonssona. Zaczynam od prostego gatunku – wrona siwa, Corvus cornix. Collins pisze: tułów brudno jasnoszary, zaś skrzydła, ogon, głowa i potargany śliniak na piersi czarne. Jonssona pominę, bo opisuje on wronę i czarnowrona jako jeden gatunek.

Gdyby się na tym zatrzymać, to oznaczenie jest oczywiste. Schody się zaczynają, jeśli chcemy odróżnić wronę siwą od wrony orientalnej Corvus splendens. Jonsson nie podaje dla takiego odróżnienia cech diagnostycznych. Collins pisze, że u wrony orientalnej czerń na głowie kończy się tuż za okiem, choć nie podaje, gdzie sięga czerń u wrony siwej. Poza tym kolor wrony orientalnej jest opisany jako ciemnoszary lub umiarkowanie szary. No cóż, przyjmuję, że ja widziałem wronę siwą, bo czerń sięga za oko dalej niż przed okiem, a kolor szary jest raczej jasny.