Jastrząb

Uroczystość św. Stanisława

jastrząb z sierpnia 2016

Dźwięki, które słyszałem w poprzednich dniach – głos przypominający jednocześnie kawkę i dzięcioła – to był jastrząb. Dziś widziałem co najmniej jednego ptaka w okolicy gniazda. Zdjęcia zrobić nie zdążyłem, ale jastrząb (lub jastrzębica) siadał na konarach drzew i przelatywał z jednego na drugi, oddalony o kilkanaście metrów. Nie widziałem więcej niż jednego osobnika jednocześnie, ale mogła być to para jastrzębi.

Poza tym słyszałem w lesie: kosa, piecuszka, ziębę, świstunkę leśną, strzyżyka i pełzacza ogrodowego. A już bliżej budynków: kapturkę, pierwiosnka i pleszkę. Gdzieś tam się kręcą: sójka, sroka, grzywacze.

Jamnowski Młyn

III niedziela wielkanocna

Jamnowski Młyn to część wsi Jamno na Kaszubach, w której spędziłem ostatnie 5 dni, czyli całą tegoroczną majówkę. Jamnowski Młyn ma status przysiółka, kiedyś był nazywany Jamermühle po niemiecku i Jómsczi Młin po kaszubsku. Wynajęliśmy dom, stary ale wyremontowany, w którym w łącznie 13 osób spędzaliśmy miło czas między jeziorami Żukówko na zachodzie i Mausz na wschodzie.

piegża z kwietnia 2018

Dziś rano, jeszcze dosypiając, słuchałem z łóżka pleszki i piegży. Gniazdo tej drugiej znalazłem dzień wcześniej w krzaku. W gnieździe były 4 biało-niebieskie jaja nakrapiane z tej mniej ostrej strony. Całość gniazda była wielkości pięści.

skowronek z lutego 2016

Wyjeżdżaliśmy z Jamnowskiego Młyna około południa, do tego czasu sprzątaliśmy szybko, co się dało. W czasie tego krzątania się dookoła domu, słuchałem dalszych śpiewów: trznadla, skowronka i kukułki. Wokół domu kręciły się dymówki, pliszki siwe i przeleciała mi nad głową krzyżówka. W oddali, nad lasem, leciał nieoznaczony drapol – pewnie myszołów.

żuraw z lutego 2016

A potem droga do Gdańska, około 80 km. Kilka wrażeń – więcej żurawi niż bocianów białych. Żurawie widziałem najczęściej bardzo blisko drogi, nie bały się samochodów. Zauważalna obecność kwiczołów i sójek – to tyle z ciekawszych gatunków.

Co śpiewało

Piątek w Oktawie Wielkanocy

świstunka leśna z czerwca 2018

Co mi śpiewało w drodze do pracy? Jeszcze pod blokiem, na Przymorzu: bogatka i pleszka. We Wrzeszczu na parkingu przy ul. Na Wzgórzu: pleszka i strzyżyk. Przy wejściu do lasu, świstunka leśna wciąż od 23 kwietnia w tym samym miejscu – być może ten samiec zostanie tam na cały sezon.

A w samym lesie: pierwiosnek, zięba, śpiewak, kolejne strzyżyki i świstunki leśne. Świstunek leśnych jest dużo – myślę, że część z nich to ptaki przelotne. Zawerblował też dzięcioł, pewnie dzięcioł duży. W lesie zauważyłem, że zawilce już w większości przekwitają. Drzewa mają coraz więcej i coraz większe liście, więc światło do zawilców powoli przestaje docierać – muszą kończyć kwitnienie.

Photo by Pixabay on Pexels.com

Po drugiej stronie lasu, od strony ul. Traugutta śpiewały: kapturka, pleszka, rudzik, piegża. A więc pleszka jest wszędzie teraz.

Wróblaki i drapole

Czwartek w Oktawie Wielkanocy

Jak pisał wczoraj Artur Buczkowski na swoim blogu Natura Polska, mamy właśnie nalot wróblaków, a w szczególności teraz świstunek leśnych. Ja od dwóch dni słyszę swoją pierwszą wciąż w tym samym miejscu – w lesie przy ulicy Na Wzgórzu we Wrzeszczu. Ale oprócz tego słyszałem jedną dziś na moim osiedlu. W regularnym wielotysięcznym osiedlu, z pojedynczymi drzewami. Śpiewały też pleszka i piegża, a więc przelot się rozkręcił. Raportowane są z różnych miejsc Trójmiasta muchołówki żałobne. Ja jeszcze czekam na swoją pierwszą w tym roku.

Photo by Pixabay on Pexels.com

Temperatura szybko rośnie, ale zapowiadane jest pojutrze ochłodzenie. To może skłaniać ptaki do przyspieszenia wędrówki. Z kolei ciepłe powietrze sprzyja powstawaniu kominów dla krążących drapoli. W czasie pracy wyjrzałem przez okno i zobaczyłem 6-8 drapoli w dwóch kominach powietrznych. Większość z nich to były myszołowy, ale był na pewno dorosły bielik i coś mniejszego, może krogulec.

W lesie nadal śpiewają: strzyżyki, rudziki (mniej), śpiewak (w końcu dojrzałem dziś śpiewającego samca na gałęzi, kilka metrów nad ziemią), kapturka, świstunka leśna, piecuszek, bogatka, pełzacz ogrodowy (bliżej budynków) i zięba (zdecydowanie mniej). Ucichły zupełnie kowaliki.

Piegża i pleszka

Środa w Oktawie Wielkanocy

Photo by Pixabay on Pexels.com

W drodze do pracy usłyszałem dziś śpiew dwóch nowych gatunków do mojej listy rocznej: piegży (Curruca curruca) i pleszki (Phoenicurus phoenicurus). Oba blisko siebie, na południowym zboczu górki, na skraju lasu bukowego.

Pierwszą usłyszałem piegżę. Odkąd nauczyłem się rozpoznawać jej głos, zawsze kojarzy mi się on ze śpiewem kopciuszka. To druga pokrzewka, po kapturce, którą stwierdziłem w tym roku. Czekam na cierniówkę, nie specjalnie liczę na gajówkę i jarzębatkę.

Druga była pleszka. Możliwe, że siedziała na budynku, a nie na drzewie. Wg Kompletnej listy ptaków świata, mamy 2 podgatunki pleszki: zwyczajną (Phoenicurus phoenicurus phoenicurus) i białoskrzydłą (Phoenicurus phoenicurus samamisicus). Samiec tego drugiego jest bardziej podobny do samca kopciuszka ze względu na białe wstawki na skrzydłach. Pleszka białoskrzydła nie występuje w Polsce, ale widziałem ją w Gruzji.

Poza tym nadal śpiewała świstunka leśna, dokładnie w tym samym miejscu, co wczoraj. Wciąż śpiewają zięby, śpiewak, modraszki, bogatki, rudziki, strzyżyki, kapturki i zniczek – najbardziej jestem zadowolony ze spotkania zniczka. Zdecydowanie uspokoiły się kosy, dzięcioły duże i kowaliki.