Trzy kawki

Kawki stały się moim najczęściej czytanym gatunkiem. Jeszcze kilka miesięcy temu, kiedy pracowałem blisko sopockiej plaży, oczywiście królowały śmieszki i inne ptaki związane z wodą. Teraz podczas codziennej jazdy rowerem przez miasto jestem w stanie odczytać 3 kawki jednego dnia – jak to się stało wczoraj. Kiedyś cieszyłem się z jednej w roku.

Siedem i osiem to numery kawek z Wrzeszcza i Zaspy na mojej liście odczytanych obrączek tego gatunku. Oba ptaki mają noszą znaczniki z nową dla mnie serią S. Dotychczas widywałem C i H. S-ki nie mają jeszcze historii w Polringu, są pewnie nowo-obrączkowane, a więc baza ptaków do czytania się powiększa.

Pod domem na Przymorzu spotkałem jeszcze moją „dwójkę”, stałego bywalca trawnika pod MacDonald’sem. Pierwszy raz pisałem o niej w czerwcu i nie zmieniła swojego ulubionego miejsca.

Mewa srebrzysta

W sobotę rano wyjrzałem przez okno, na sąsiadującym bloku zobaczyłem parę mew srebrzystych. Chwyciłem lornetkę, potem aparat i mam drugi dzień z rzędu odczyt tej samej mewy. Przekonuję się do mojej teorii, że ptak musiał odchować młode i zaczął pojawiać się na moim osiedlu. A być może i gniazdowała na osiedlu, na dachy jednego z budynków.

Dwie kawki i srebrzak

Wystarczy kilka dni przerwy w odczytach kawek i widziane obrączki znów cieszą bardzo. Tym razem w drodze z pracy spotkałem dwie kawki z obrączką, a zaraz po wstawieniu roweru do piwnicy, przez okno odczytałem jeszcze osiedlową mewę srebrzystą. Ale po kolei.

We Wrzeszczu spotkałem moją szóstą w życiu zaobrączkowaną kawkę. Żerowała na trawniku przy al. Legionów. Ptak zaobrączkowany w kwietniu przez Warszawski Zespół Obrączkarski Tridactylus, oczywiście nie w Warszawie, ale kilkaset metrów od miejsca mojego odczytu. Przy obrączkowaniu podano, że jest to samica z podgatunku monedula, z plamą lęgową i wyczuwalnym jajem w ciele. Ma co najmniej 3 lata.

Nota bene – plama lęgowa to czasowo nieopierzony kawałek brzucha, którym ogrzewa się jaja i pisklęta bez izolowania ciepła ciała rodzica przez warstwę piór.

Na Zaspie spotkałem znaną mi już kawkę, również żerującą na trawniku w większej grupie. Też owoc pracy Tridactylusa, tym razem z czerwca. Pisałem o niej kilka dni temu.

Na koniec zapowiedziana obserwacja z okna. Obserwacja porządnie mnie zdziwiła. Oglądam nogi wszystkich mew na moim osiedlu i nie ma dużej szansy, że przegapiłem mewę srebrzystą. Mam podejrzenie, że przyleciała po odchowaniu młodych w tym sezonie. W każdym razie jest to ptak zaobrączkowany w sierpniu 2015 w Oliwie przez Sabinę Kaszak po odratowaniu w Pomorskim Ośrodku Rehabilitacji Dzikich Zwierząt Ostoja. Najdalej widziany był w Łebie 4 lata temu, poza tym obserwacje pochodzą z różnych miejsc Trójmiasta. Dziś ma dokładnie 5 lat.

Falco gedanensis

Planowałem dziś w drodze z pracy zajechać do najbliższej filii Biblioteki Wojewódzkiej, żeby dostać login do konta i móc dzięki temu rezerwować i prolongować. Książki oczywiście, i może audiobooki, bo one są też w zbiorach. Nie chcę książek kupować, bo zabierają miejsce, a miejsce jest deficytowe. Mogę kupować ebooki, ale po co, skoro biblioteka jest za darmo i przy pobieżnym przeszukaniu katalogów okazało się, że ma sporo książek, którymi jestem zainteresowany.

Skoro moja trasa to Wrzeszcz-Zaspa-Przymorze, padło na filię przy ul. Lelewela o dziwacznej nazwie Biblioteka pod Kotem i Myszą. Przy okazji rzuciłem okiem na facebookowy fanpage Pustułki z Trójmiasta – Kestrels of 3city. Jest tam mapa miejsc z rozwieszonymi budkami lęgowymi dla pustułek, program nazywa się Falco gedanensis i w jego ramach zakłada się pustułkom białe plastikowe obrączki.

Okazało się, że jakieś 50 metrów od mojej filii biblioteki jest jedna z budek lęgowych dla pustułek. Byłem tam około 16:30 i w piekącym słońcu postałem chwilę i nie zobaczyłem nic. Nic, poza jerzykami, kawkami, gołębiami i kilkoma podejrzanymi typkami z puszkami piwa.

Pojechałem zatem do domu. I znów znalazłem kawkę z obrączką, stałą bywalczynię okolic przymorskiego McDonald’sa. Nie będę zanudzał jej historią, ale punkt w lidze jest.

Odpaliłem fanpage Pustułki z Trójmiasta – Kestrels of 3city jeszcze raz. Okazało się, że budkę przy Lelewela kontrolowałem dziś nie tylko ja. Ekipa obrączkarska znalazła tam młode pustułki, za małe na założenie obrączek. Ponowią kontrolę za 7-10 dni. Trzymam rękę na pulsie.

Kawka odnaleziona

Zainspirowałem się wpisem 30 kawka na blogu Hajfa Macieja Gierszewskiego. On czyta obrączek bardzo dużo, więc i ja mógłbym przynajmniej odnaleźć i odczytać obrączkę na kawce, którą już raz odczytałem i potem widziałem jeszcze dwukrotnie bez odczytu w tym samym miejscu.

Z premedytacją wjechałem między bloki osiedla na Przymorzu, żeby nie przegapić poszukiwanego ptaka, jeśli nie jest akurat przy samej ścieżce rowerowej, którą zwykle jeżdżę. I znalazłem go w stadzie około 8 kawek.

Punkcik do ligi doliczony. To mój czwarty odczyt kawki w życiu, ale odczytałem 2 ptaki tego gatunku.

Kawka z obrączką

Upały ponadtrzydziestostopniowe, a ja jadę na rowerze z pracy w porze największego nagrzania miejskiego asfaltu i betonu. Kawki chodzą po trawnikach z otwartymi dziobami starając się chłodzić ciało tym dziwnym sposobem.

Jadąc oglądam nogi kawek, bo około tygodnia temu widziałem na jednej żółty plastik. To było we Wrzeszczu, ja już dojechałem na Przymorze i dalej się rozglądam. No i jest, chodzi sobie po trawniku i parkingu po drugiej stronie ulicy od mojego domu.

Okazuje się, że kawka została zaobrączkowana na tym samym osiedlu we wrześniu 2018 przez Pawła Ziółkowskiego. Ma teraz rok, co widać po jej niebieskawej tęczówce oka. Nie miała wcześniej odczytów. To mój trzeci w życiu odczyt obrączki na kawce i pierwszy w tym roku. Wpada kolejny punkcik do rankingu w Lidze Odczytywaczy. Na koniec maja jestem tam na 17 miejscu i przewiduję, że będę spadać niżej.

Z innych gatunków 12 czerwca – wójcik nadal śpiewa we Wrzeszczu. Ten sam, którego pierwszy raz usłyszałem 20 maja. Nad tym samym lasem krążyły 3 myszołowy. Może rodzina.

Wrona z obrączką

To był spontaniczny, wieczorny spacer w środku tygodnia. Lody, mijamy najdłuższy falowiec świata i jesteśmy w Parku Reagana.

Zdecydowałem się obejrzeć chodzące po trawniku stado kilkudziesięciu wron siwych (Corvus cornix) i nie musiałem szukać długo. Była wśród nich jedna z obrączką. Mimo że było już dość ciemno, po 20:00, zrobiłem kilka zdjęć z widocznym numerem obrączki.

Oczywiście ptak jest lokalny, zaobrączkowany w Parku Reagana w czerwcu zeszłego roku jako osobnik po 3 kalendarzowym roku życia przez zespół w składzie Michał Redlisiak, Paweł Ziółkowski i Helena Trzeciak. A więc dziś ma co najmniej 5 lat. Był czytany 6 razy przed moim odczytem, najdalej w Jelitkowie na plaży, a więc niewiele ponad 1 km od miejsca zaobrączkowania.

Park Reagana

To było połączenie sobotniego spaceru i wyprawy na czytanie obrączek. Skupiłem się mocniej na obrączkach, bo chcę sprawdzić, które miejsce mogę zająć jako totalny amator w organizowanej przez Kuling szóstej edycji Ligi Odczytywaczy LOOP. Wróciłem do domu z sześcioma punktami w Lidze.

A punkty przyznają wg następującej metody: 1 punkt za najłatwiejsze odczyty (obrączki plastikowe i wszystkie obrączki na łabędziach), 2 punkty za średnio trudne (owalne obrączki metalowe, np. na krzyżówkach) i 3 punkty za najtrudniejsze okrągłe obrączki metalowe. Dodatkowo coś wyczytałem, że nie przyjmują odczytów na gatunkach „niekulingowskich”, co jest dość niejasnym zapisem.

Odczytałem 2 obrączki na łabędziach niemych (Cygnus olor). Para ptaków wyszła na parkową ścieżkę i dała się karmić spacerowiczom, pewnie chlebem. Para ma jedno pisklę formy immutabilis, o którym już pisałem w relacji z 19 maja. Odczytałem też 2 obrączki na kaczorach krzyżówki (Anas platyrhynchos), jedynych zaobrączkowanych kaczkach w stadzie 6 ptaków, które wyszło sobie na trawę przy mniejszym z parkowych stawów. Wszystkie cztery odczytane ptaki już kiedyś widziałem, wszystkie są lokalnymi bywalcami i poza Gdańsk się nie ruszają.

Poza tym widziałem berniklę kanadyjską (Branta canadensis), wciąż samotną. Była też czapla siwa (Ardea cinerea) i śpiewała dziwonia (Erythrina erythrina) – pierwszy raz słyszana przeze mnie w 2019 roku. Dziwonie zimują w Indiach, więc dolatują do nas później niż większość innych gatunków.

Co śpiewało

Piątek w Oktawie Wielkanocy

świstunka leśna z czerwca 2018

Co mi śpiewało w drodze do pracy? Jeszcze pod blokiem, na Przymorzu: bogatka i pleszka. We Wrzeszczu na parkingu przy ul. Na Wzgórzu: pleszka i strzyżyk. Przy wejściu do lasu, świstunka leśna wciąż od 23 kwietnia w tym samym miejscu – być może ten samiec zostanie tam na cały sezon.

A w samym lesie: pierwiosnek, zięba, śpiewak, kolejne strzyżyki i świstunki leśne. Świstunek leśnych jest dużo – myślę, że część z nich to ptaki przelotne. Zawerblował też dzięcioł, pewnie dzięcioł duży. W lesie zauważyłem, że zawilce już w większości przekwitają. Drzewa mają coraz więcej i coraz większe liście, więc światło do zawilców powoli przestaje docierać – muszą kończyć kwitnienie.

Photo by Pixabay on Pexels.com

Po drugiej stronie lasu, od strony ul. Traugutta śpiewały: kapturka, pleszka, rudzik, piegża. A więc pleszka jest wszędzie teraz.

Wróblaki i drapole

Czwartek w Oktawie Wielkanocy

Jak pisał wczoraj Artur Buczkowski na swoim blogu Natura Polska, mamy właśnie nalot wróblaków, a w szczególności teraz świstunek leśnych. Ja od dwóch dni słyszę swoją pierwszą wciąż w tym samym miejscu – w lesie przy ulicy Na Wzgórzu we Wrzeszczu. Ale oprócz tego słyszałem jedną dziś na moim osiedlu. W regularnym wielotysięcznym osiedlu, z pojedynczymi drzewami. Śpiewały też pleszka i piegża, a więc przelot się rozkręcił. Raportowane są z różnych miejsc Trójmiasta muchołówki żałobne. Ja jeszcze czekam na swoją pierwszą w tym roku.

Photo by Pixabay on Pexels.com

Temperatura szybko rośnie, ale zapowiadane jest pojutrze ochłodzenie. To może skłaniać ptaki do przyspieszenia wędrówki. Z kolei ciepłe powietrze sprzyja powstawaniu kominów dla krążących drapoli. W czasie pracy wyjrzałem przez okno i zobaczyłem 6-8 drapoli w dwóch kominach powietrznych. Większość z nich to były myszołowy, ale był na pewno dorosły bielik i coś mniejszego, może krogulec.

W lesie nadal śpiewają: strzyżyki, rudziki (mniej), śpiewak (w końcu dojrzałem dziś śpiewającego samca na gałęzi, kilka metrów nad ziemią), kapturka, świstunka leśna, piecuszek, bogatka, pełzacz ogrodowy (bliżej budynków) i zięba (zdecydowanie mniej). Ucichły zupełnie kowaliki.