Pióro sójki

W drodze do pracy przeszedłem dziś przez las, kilkaset metrów pod górę i z górki. Po drodze usłyszałem dzięcioła dużego, pełzacza leśnego i kowalika, a więc same ptaki nierozerwalnie związane z drzewami. A na ziemi znalazłem to pióro z pokryw skrzydłowych sójki – fachowo na ten kolor mówi się kobaltowy i nie jest wytworzony pigmentem, pióro jest tak zbudowane, żeby rozszczepiać światło i zatrzymywać wszystko poza kolorem niebieskim.

Jastrząb

Uroczystość św. Stanisława

jastrząb z sierpnia 2016

Dźwięki, które słyszałem w poprzednich dniach – głos przypominający jednocześnie kawkę i dzięcioła – to był jastrząb. Dziś widziałem co najmniej jednego ptaka w okolicy gniazda. Zdjęcia zrobić nie zdążyłem, ale jastrząb (lub jastrzębica) siadał na konarach drzew i przelatywał z jednego na drugi, oddalony o kilkanaście metrów. Nie widziałem więcej niż jednego osobnika jednocześnie, ale mogła być to para jastrzębi.

Poza tym słyszałem w lesie: kosa, piecuszka, ziębę, świstunkę leśną, strzyżyka i pełzacza ogrodowego. A już bliżej budynków: kapturkę, pierwiosnka i pleszkę. Gdzieś tam się kręcą: sójka, sroka, grzywacze.