Muzyczne podsumowanie października

Muszę wrócić do opisywanych przeze mnie miesiąc temu Australijczyków z The Teskey Brothers. Po kolei:

Man of the Universe poprzedza na albumie Run Home Slow wspomnianą przeze mnie miesiąc temu piosenkę Hold me. Jest bardziej skocznie melodyjna, ale nadal czuć w niej i soul, i rock w wydaniu Teskeyowym.

Mamy jeszcze So Caught Up, kolejny wpadający w ucho hit z tego samego albumu. Wszystko te trzy piosenki wyszły na kolejnych singlach i kompletnie nie dotarły do świadomości polskich słuchaczy.

Coś bardziej typowo rockowego, czyli duński Volbeat i piosenka Last Day Under the Sun otwierająca ich tegoroczny, siódmy album Rewind, Replay, Rebound. Usłyszałem tę piosenkę w audycji Wojciecha Manna i Anny Gacek, w której ilustrował hasło kończącego się lata. Przywodzi mi na myśl hard rock lat ’80-tych, przy czym jest bardzo melodyjny.

Robimy pętlę i wracamy do Australii. Tam czeka na nas zespół The Babe Rainbow i ich psychodeliczny wesoły pop z albumu Today. To ich trzecia płyta, ale ich sielankowo-dekadencki klimat poznałem dopiero teraz.

Muzyczne podsumowanie września

The Teskey Brothers to australijska grupa, w której wokalista i gitarzysta są braćmi o nazwisku Teskey, a perkusista i basista nazywają się odpowiednio Gough i Love. W tym roku wydali swój drugi album Run Home Slow, a na nim, pod numerem 4 znajduje się ten soulowo-rockowy hymn Hold Me. Jest tam też kilka innych dobrych piosenek, nie wykluczam, że znajdą się w podsumowaniach kolejnych miesięcy.

Kolejny pan, którego kilka piosenek już wpadło mi w ucho. Chyba najbardziej chciałby być nowym Prince’em, ale najmniej u niego rocka i bluesa, a dużo soulu i groove’u. Na prawdę nazywa się Christian Berishaj, ale występuje jako Jameson pisane jako JMSN. Real Thing to ballada z teledyskiem wyglądającym, jakby nasz Krystian chciał być jednoosobowym boys-bandem.