Tu byłem. Tony Halik

Im dłużej czytałem tę książkę, tym lepsze miałem o niej zdanie. Z początku miałem wrażenie chaotycznie i zdawkowo opisanych zdarzeń. Potem zaczęło się to układać w spójną opowieść. Najpierw późne lata Halika, potem środek, a na końcu młodość i wychodzące na jaw tajemnice, które Halik miał zamiar zabrać do grobu. Nie będę spoilerować.

Nie przypadł mi do gustu styl pisania pana Wlekłego. Ma krótkie zdania, najczęściej niezłożone. Przyznaję, że to dodaje tempa czytaniu, ale nie ma uroku. Muszę oddać autorowi ogrom pracy reporterskiej, którą wykonał, żeby zebrać w jedną opowieść fakty, których nikt w całości przed nim nie ogarnął.

A sam Halik okazał się być innym człowiekiem niż go zapamiętałem. Widziałem już starszego pana po siedemdziesiątce, a to był awanturnik i amant. Szukał przygód i je znajdował, a czego się nie znalazł, to doopowiadał.

Dodam linki do wybranych recenzji z blogosfery tak zwanej: pozytywna opinia na Bardziej lubię książki niż ludzi i negatywna na Podróżach po kulturze. Swoją drogą wśród piszących takie blogowe recenzje jest jakby rozpisany konkurs na jak najbardziej nieprawdopodobne zdjęcie z przeczytaną książką jako głównym motywem.