Mewa srebrzysta 2cy

7 września odczytałem na plaży w Gdańsku Jelitkowie drugoroczną mewę srebrzystą z samą tylko obrączką metalową. Została zaobrączkowana w czerwcu 2018 jako pisklę przez Marcina Przymenckiego i Klaudię Litwiniak. Gniazdo znajdowało się na jednym z bloków na oddalonej o 1,5 km Żabiance. Ponieważ pstrykąłem temu ptakowi ponad 50 zdjęć, posłużę się nim jako testerem oznaczania mew z przewodników terenowych. Zakładam, że na początku września nie była jeszcze w szacie drugozimowej, roboczo można ją nazwać szatą pierwszego lata, a najwłaściwiej w trakcie pierzenia z szaty pierwszozimowej do drugozimowej.

Do dużych mew Jonsson jest mało przydatny. Traktuje mewę białogłową i romańską jak jeden gatunek, nie opisuje wszystkich szat i podaje mało cech. O niedojrzałej mewie srebrzystej pisze: ptaki niewybarwione można mylić z innymi gatunkami dużych mew, ale normalnie dobrą cechę stanowią okienka na wierzchu skrzydeł, utworzone przez rozjaśnienia na wewnętrznych lotkach 1. rzędu. Nie mam zdjęcia wierzchu skrzydeł, więc u Jonssona nie mam czego szukać.

Collins zaczyna od kilku niepomocnych cech srebrzaka, zakładających porównanie z innymi gatunkami, typu krótsze skrzydła. Skoro nie wiem, jak krótkie skrzydła są wystarczające, żeby mewa była srebrzystą, nie zawracam sobie nimi głowy. Pierwsza dobrze napisana cecha: nogi różowe we wszystkich szatach. Cecha jest zaliczona, ale więcej cech nie ma i trzeba szukać porad w opisach kolejnych gatunków.

W opisie amerykańskiej mewy popielatej muszę bazować na cechach szaty pierwszej zimy. Spróbujmy: typowy ptak w 1. zimie ma wyraźny kontrast między białawą głową a wciąż jednolicie brunatnym spodem tułowia. U mojego ptaka spód tułowia jest co prawda bardziej nakrapiany niż głowa, ale o kontraście nie ma mowy. Czytam dalej o popielatej 1z.: dziób różowy z ciemnym końcem. No cóż, ja takiego opisu wykluczyć nie mogę. Być może mój ptak miał pół roku wcześniej inaczej ubarwiony dziób, ale teraz róż się zgadza i ciemny koniec również, choć na samym końcu dzioba jest rozjaśnienie.

Idę do opisu mewy romańskiej: młode ptaki (juv., 1. zima) często rozpoznawane dzięki kombinacji: jasnej głowy ze śladem ciemniejszej maski, całego czarnego, masywnego dzioba. Tu urwę. Głowa może nie jest biała, ale jest jasna. Ślad ciemniejszej maski też jest. Przy rysunku szaty 2z. jest napisane: biała głowa; wyraźny ciemny półksiężyc oczny. I ja widzę ten półksiężyc. Nie zgadza się czarny dziób, ale może to być cecha nie występująca we wrześniu.

Skorzystam z tego, że zrobiłem słabe zdjęcie ptaka w locie i zacytuję kolejną część opisu młodej mewy romańskiej: jasny kuper i wyraźny czarny pasek ogonowy, jasny spód ciała. Kuper jest tu najjaśniejszym miejscem, a na ogonie jest czarny pas. Tylko spód ciała nie jest tak jasny, jakby mógł być. Opis mewy armeńskiej muszę pominąć, bo są tam tylko odwołania do mewy romańskiej.

Z mewą śródziemnomorską jest dużo łatwiej: 2. rok: odróżniana po jasnoszarym płaszczu; „eleganckim” rysunku skrzydła z ciemnym i wyraźnym paskiem drugorzędowym; wąskim czarnym pasku ogonowym i ciemnych nogach. Otóż mój ptak ma biało-brązowy płaszcz z niewielką domieszką szarości, drugorzędówki nie kontrastują z resztą skrzydła, pasek ogonowy jest na pół ogona, więc nie jest wąski, a nogi są jasne. Chociaż ten gatunek może odrzucić na 100%.

Do wykluczenia mewy białogłowej kluczowy może być płaszcz. Czytam: 1. zima: […] pierzy się dość wcześnie, stopniowo uzyskując na płaszczu i barkówkach jaśniejsze szare pióra z ciemnymi kropkami lub kotwiczkami. Mój ptak wyrasta z szaty pierwszozimowej i nadal nie ma wiele szarości na płaszczu. Ma co najwyżej pióra brązowo-szare, a na pewno nie szare z ciemnymi kropkami.

Napisałbym coś o mewach siodłatej i żółtonogiej, ale w opisie nie znalazłem żadnej godnej zacytowania cechy dla interesującej mnie szaty. A więc bazuję na rysunkach, a właściwie na oznaczeniu obrączkarzy.

Muzyczne podsumowanie września

The Teskey Brothers to australijska grupa, w której wokalista i gitarzysta są braćmi o nazwisku Teskey, a perkusista i basista nazywają się odpowiednio Gough i Love. W tym roku wydali swój drugi album Run Home Slow, a na nim, pod numerem 4 znajduje się ten soulowo-rockowy hymn Hold Me. Jest tam też kilka innych dobrych piosenek, nie wykluczam, że znajdą się w podsumowaniach kolejnych miesięcy.

Kolejny pan, którego kilka piosenek już wpadło mi w ucho. Chyba najbardziej chciałby być nowym Prince’em, ale najmniej u niego rocka i bluesa, a dużo soulu i groove’u. Na prawdę nazywa się Christian Berishaj, ale występuje jako Jameson pisane jako JMSN. Real Thing to ballada z teledyskiem wyglądającym, jakby nasz Krystian chciał być jednoosobowym boys-bandem.

Park Oliwski

Na spacer w ostatnią niedzielę września wybraliśmy się do Parku Oliwskiego, zdążyliśmy przed załamaniem pogody, bo wieczorem już zaczęło padać i pewnie popada kilka dni.

Pierwsze ciekawe ptaki oglądałem jeszcze na Przymorzu, niedaleko domu nad głowami przeleciał nam klucz około 100 gęsi. Słyszałem głosy tylko gęsi białoczelnych, najłatwiejsze dla mnie do identyfikacji. Zrobiłem kilka fotek i rzeczywiście widać było ich białe czoła.

W parku powitała nas czapla siwa na stawie w części japońskiej. Stała niepłochliwa dość blisko brzegu, więc utworzyła się kolejka spacerowiczów, żeby zrobić jej zdjęcie. Białe czoło i wierzch głowy wskazuje, że to ptak dorosły.

Na Potoku Oliwskim, blisko początku jego biegu w parku, siedział samiec mandarynki w stadzie krzyżówek. To na pewno ptak stale widywany tutaj, miał obrączki, których nie udało mi się tym razem odczytać. Zastanawiam się, czy to ten sam ptak, którego widziałem 3 tygodnie temu nieco bliżej ujścia Potoku Oliwskiego do Zatoki Gdańskiej.

W różnych miejscach parku widziałem krzyżówki z metalowymi obrączkami, ale przy słabym świetle i mętnej wodzie nie miałem szans na odczyt. W końcu na długim stawie przy szpalerze lip znalazłem samicę z zieloną obrączką. Odczyt nie był trudny. To ptak zaobrączkowany w 2014 roku, czytałem go już raz w 2016 roku i nigdy nie był widziany poza Parkiem Oliwskim.

Pan około pięćdziesiątki zobaczył, że fotografuję i zawołał, że mam dobry sprzęt (nie mam), to pokaże mi miejsce kilkanaście metrów dalej, w którym jest szczupak. On robił zdjęcia komórką i mu nie wyszły, a ja miałem dokonać cudu. Szczupak rzeczywiście tam był, miał ponad metr długości i nieruchomo wpatrywał się w jakiś punkt na dnie stawu. Nasz chwilowy przewodnik powiedział, że szczupak albo odpoczywa, albo poluje, po czym życzył nam miłego dnia i się ulotnił zadowolony. W wodzie odbijało się światło i na powierzchni pływało dużo liści, jakichś nasion, skrawków pierza i Bóg jeden wie, czego jeszcze. Aparat nie chciał ostrzyć na szczupaku, ale jakieś zdjęcie poglądowe zrobiłem.

Park Reagana

Większą część soboty spędziłem w domu na pracach różnych, więc przed zachodem słońca należało wykorzystać dobrą pogodę i zaliczyć przynajmniej symboliczny spacer. Padło na wyjazd rowerem do Parku Reagana, bo niedaleko i widziałem na ornitho.pl, że niedawno raportowano stamtąd świstuna i płaskonosa. Tych kaczek nie było, ale oprócz krzyżówek z rodzaju Anas były jeszcze cyraneczki. 4 ptaki zleciały się jakby na noc, a połowa tego stada została uwieczniona przeze mnie na powyższym zdjęciu.

Cyraneczki najłatwiej rozpoznać po wielkości, są o połowę mniejsze od krzyżówek. Kiedy nie ma porównania wielkości, jak na moim zdjęciu, cech diagnostycznych trzeba szukać z przodu i z tyłu. Z przodu układ kolorów na dziobie – żółte boki u nasady. Z tyłu poziomy biały pas po bokach ogona.

Z innych blaszkodziobych – z rodziną łabędzi niemych trzyma się stały mieszkaniec parku, bernikla kanadyjska. Dziwi mnie to jej pływanie za łabędziami, bo regularnie jest przez te większe od niej ptaki dziobana, zwłaszcza kiedy spacerowicze rzucają jakieś jedzenie.

Ostatni ciekawy blaszkodzioby to młoda gęś białoczelna. Zachowywała się jak typowy ptak parkowy, trzymała się stada krzyżówek i sprawdzała, czy zbliżający się do brzegu przechodnie nie rzucą kawałka chleba.

Poza tym były dwie kokoszki, kilka łysek i słyszałem głos, który mógł być głosem dzięcioła zielonego. Pewności nie mam. Podsumowałem sobie niedawno liczbę gatunków, które widziałem w Parku Reagana – wyszło mi 109, a przynajmniej tyle pamiętam. Najciekawsze to na pewno kazarka rdzawa, bernikla obrożna, muchołówka białoszyja, wodnik i uszatka.

Pajareros

Dwa dni temu na Netfliksie premierę miał krótkometrażowy dokument Ptasiarze sfilmowany w rezerwatach na granicy amerykańsko-meksykańskiej w czasie jesiennej migracji. Epatuje po prostu widokiem egzotycznych dla mnie ptaków i ludzi zajaranych masą gatunków ciągnących brzegiem Zatoki Meksykańskiej. Jedynie rybołowy, sokół wędrowny i gołąb miejski były mi znane, całe mnóstwo innych było nowe. Cieszył mnie fakt, że w wielu przypadkach ci zafascynowani ptakami Amerykanie i Meksykanie podawali nazwy gatunków, co nie jest regułą w przyrodniczych filmach dokumentalnych.

Zadar

Zadar to ostatnia miejscowość, którą odwiedziliśmy na chorwackich wakacjach. Spędziliśmy tu całą środę, żeby w czwartek wstać o 4:15 nad ranem i pognać na lotnisko. Środowy spacer nie przyniósł wielu obserwacji przyrodniczych – pooglądałem ostatni raz mewy romańskie i śmieszki w marinach z mniejszymi, większymi i bardzo wielkimi jachtami, a w parku obserwowałem kosy, bogatki, rudziki, jerzyki i – jedyny dziś nowy gatunek – samicę lub młode kapturki.

Podsumowując – widziałem i zidentyfikowałem 39 gatunków ptaków w 10 dni. Kilka pozostało niezidentyfikowanych – podejrzewam np. sikorę ubogą, krogulca i śpiewaka. Nie spotkałem żadnego nowego ptaka, nie widzianego nigdzie indziej. Z wyliczeń wychodzi mi, że najrzadszym gatunkiem był grubodziób – widziałem go tylko w Polsce i w Chorwacji. Traktuję to jako ciekawostkę. Gatunki widziane w 3 krajach to bażant (Polska, Węgry, Chorwacja) i kormoran czubaty (Bułgaria, Norwegia, Chorwacja).

Plitvička jezera

Jeziora Plitwickie to jeden z najładniejszych punktów na mapie Chorwacji, pełne tłumów turystów z wielu części świata – zwłaszcza tych bogatszych, których stać na opłacenie biletu wstępu za kwotę rzędu 150 zł. Wybraliśmy się tam we wtorek, w drodze z Senj do Zadaru.

W turkusowych wodach pływa tylko kilka gatunków ryb, głównie pstrągi, klenie i płocie. Pływają stadami po kilka-kilkanaście osobników i starają się zachęcić turystów do poczęstowania ich kawałkiem suchego prowiantu.

Podobny oportunizm wykazują tu ptaki. Zięby oblatują miejsca postoju turystów, wyposażone w ławki i dobierają się do wszystkich pozostawionych okruszków. Turyści oczywiście chętnie ptaki dokarmiają. Podobnie zachowują się oswojone kowaliki.

W miejscach, które przepływa się małym promem i przy brzegu dostępnym dla zwiedzających, krzyżówki i ryby rzucają się na każdy upuszczony do wody kawałek jedzenia. Podpływają do każdej zauważonej grupy ludzi, kaczki wychodzą na brzeg i czekają na karmienie.

Na trasie zwiedzania zobaczyłem też myszołowa. Sterówki na ogonie właśnie odrastają po pierzeniu. Listę gatunków widzianych przeze mnie w Chorwacji, powiększyły rudzik i strzyżyk – dobrnąłem do 38 pozycji. Chorwacja jest na miejscu 10. wśród odwiedzonych przeze mnie krajów Zachodniej Palearktyki, zaraz za Danią, której już raczej nie pokona.

Učka

W poniedziałek opuściliśmy Poreč i ruszyliśmy w kierunku masywu Welebit, na bardzo przyjemny nocleg w Senj. Po drodze, jeszcze na półwyspie Istria, zatrzymaliśmy się w Parku Narodowym Učka. To część Gór Dynarskich położona malowniczo, z dużą liczbą punktów widokowych na trasach.

Krasowe pionowe skały są domem dla wielu porostów i mchów. Zdarzają się też inne rośliny, w tym kwiaty, krzewy i drzewa. Z ptaków dorzuciłem tego dnia do chorwackiej listy bażanta przelatującego nad drogą i sosnówkę i stanąłem na liczbie 33. Tym samym Chorwacja pokonała u mnie Włochy i plasuje się w Zachodniej Palearktyce na miejscu 11., tuż za Szwecją.

Poreč

Niedziela to dzień w całości spędzony w kurorcie Poreč na plażowaniu, spacerze, kąpieli w Adriatyku i poszukiwaniu cienia. I odbieraniu informacji z Polski i deszczu chłodzie. Kontrast.

Ponownie spotkałem mewę romańską z obrączką. W tym samym miejscu, co 2 dni wcześniej dawała się karmić turystom na bulwarze przy starym mieście. W międzyczasie dostałem zwrotkę z chorwackiego Institute of Ornithology z jej pierwszego odczytu. Obrączkę dostała w listopadzie 2012 na wysypisku śmieci w Poreč i od tego czasu była 6 razy stwierdzana w tej samej miejscowości.

Na skałach nadal pokazują się pojedyncze kormorany czubate. W Chorwacji spotkać można trzy gatunki kormoranów, ale ja trafiam tylko na jednego przedstawiciela rodzaju Phalacrocorax.

Istria

Sobota to przejażdżka po dużej części chorwackiego półwyspu Istria. Z Poreč pojechaliśmy do Puli, potem do Rovinj, nad Kanał Limski i na noc znów do Poreč. A właściwie mógłbym napisać, że zrobiliśmy trasę Porenzo – Pola – Rivigno – Canale di Leme – Porenzo. Nie wiedzieć czemu, tablice na półwyspie są dwujęzyczne, nazwy miejscowości, ulic i placów podają po chorwacku i włosku. Dziwne to również z tego powodu, że większość turystów tutaj to Niemcy i w pierwszym odruchu Chorwaci do wszystkich cudzoziemców zwracają się właśnie po niemiecku.

Kolejny raz miałem możliwość opatrywania się z mewami romańskimi. Obrazki jak na powyższym zdjęciu są powszechne, te ptaki zajmują też trawniki i mało uczęszczane parkingi samochodowe. Dołożyłem też do listy ptaków Chorwacji jerzyka – kilka tych ptaków latało w Puli.

Do miejskiej galerii w Rovinj sprowadzono na lato 2019 obrazy prezentowane pod wspólną nazwą Hiszpańscy mistrzowie XX wieku. Są Pablo Picasso, Salvador Dalí, Joan Miró i Antoni Tàpies, wszyscy do zobaczenia za 50 chorwackich kun, czyli około 30 polskich złotych.