Plitvička jezera

Jeziora Plitwickie to jeden z najładniejszych punktów na mapie Chorwacji, pełne tłumów turystów z wielu części świata – zwłaszcza tych bogatszych, których stać na opłacenie biletu wstępu za kwotę rzędu 150 zł. Wybraliśmy się tam we wtorek, w drodze z Senj do Zadaru.

W turkusowych wodach pływa tylko kilka gatunków ryb, głównie pstrągi, klenie i płocie. Pływają stadami po kilka-kilkanaście osobników i starają się zachęcić turystów do poczęstowania ich kawałkiem suchego prowiantu.

Podobny oportunizm wykazują tu ptaki. Zięby oblatują miejsca postoju turystów, wyposażone w ławki i dobierają się do wszystkich pozostawionych okruszków. Turyści oczywiście chętnie ptaki dokarmiają. Podobnie zachowują się oswojone kowaliki.

W miejscach, które przepływa się małym promem i przy brzegu dostępnym dla zwiedzających, krzyżówki i ryby rzucają się na każdy upuszczony do wody kawałek jedzenia. Podpływają do każdej zauważonej grupy ludzi, kaczki wychodzą na brzeg i czekają na karmienie.

Na trasie zwiedzania zobaczyłem też myszołowa. Sterówki na ogonie właśnie odrastają po pierzeniu. Listę gatunków widzianych przeze mnie w Chorwacji, powiększyły rudzik i strzyżyk – dobrnąłem do 38 pozycji. Chorwacja jest na miejscu 10. wśród odwiedzonych przeze mnie krajów Zachodniej Palearktyki, zaraz za Danią, której już raczej nie pokona.

Lotka zięby

Dziś kolejne pióro do kolekcji, sfotografowane w ściółce mijanego w drodze do pracy kawałka lasu. Lotka pierszorzędowa zięby – zidentyfikowana po charakterystycznych białych wcięciach i obrzeżeniach w szaroczarnych chorągiewkach pióra. Poza tym po wielkości i biotopie.

Słychać było dziś dzięcioła dużego, kowalika i sójkę, pokazał się kos i rudzik. Drogę zaszedł mi dzik, przestraszył się od razu uciekł.

Chłodny poranek

Święto świętych Apostołów Filipa i Jakuba

czapla siwa z września 2018

Termometr w samochodzie pokazywał w czasie drogi do pracy 5-6°C. W drodze jedna ciekawa obserwacja – czapla siwa przelatująca nad Przymorzem. Zaparkowałem i z rękoma w kieszeniach, skulony z zimna, przeszedłem przez las od ul. Na Wzgórzu do ul. Traugutta. Rozgrzałem się dopiero pod koniec drogi, wyciągnąłem z kieszeni ręce, żeby wziąć lornetkę i sprawdzić, co siedzi na drzewie – były to akurat 2 grzywacze.

kos z marca 2018

W lesie raczej śpiewający standard: bogatka, piegża, kapturka, strzyżyk, kos, świstunka leśna i zięba. Widziałem nieśpiewającego rudzika, odezwała się też sroka. Odzywał się nieoznaczony dzięcioł, łącznie z werblowaniem, pewnie dzięcioł duży. Był też głos, który już wcześniej słyszałem, ale nie mam pewności, kto jest jego autorem. Brzmi jak połączenie głosu kawki i dzięcioła, mój główny podejrzany to jastrząb.

Co śpiewało

Piątek w Oktawie Wielkanocy

świstunka leśna z czerwca 2018

Co mi śpiewało w drodze do pracy? Jeszcze pod blokiem, na Przymorzu: bogatka i pleszka. We Wrzeszczu na parkingu przy ul. Na Wzgórzu: pleszka i strzyżyk. Przy wejściu do lasu, świstunka leśna wciąż od 23 kwietnia w tym samym miejscu – być może ten samiec zostanie tam na cały sezon.

A w samym lesie: pierwiosnek, zięba, śpiewak, kolejne strzyżyki i świstunki leśne. Świstunek leśnych jest dużo – myślę, że część z nich to ptaki przelotne. Zawerblował też dzięcioł, pewnie dzięcioł duży. W lesie zauważyłem, że zawilce już w większości przekwitają. Drzewa mają coraz więcej i coraz większe liście, więc światło do zawilców powoli przestaje docierać – muszą kończyć kwitnienie.

Photo by Pixabay on Pexels.com

Po drugiej stronie lasu, od strony ul. Traugutta śpiewały: kapturka, pleszka, rudzik, piegża. A więc pleszka jest wszędzie teraz.