Zapach Boga

Zapach BogaZapach Boga by Konrad Krajewski
My rating: 4 of 5 stars

Tekst, że to pierwsza książka, którą napisał kardynał Krajewski to tylko chwyt marketingowy. To jest zlepek kazań i wypowiedzi, ale autoryzowany zlepek. Dużo myśli się powtarza, nawet całe zdania dosłownie się powtarzają, przez to z początku robi się nudno i nie czyta się tego dobrze. Ale gdy wchodzi radykalne opowiedzenie się za ubogimi i opowieści z życia jałmużnika, to nie można powstrzymać opadającej szczęki. Są też ciekawostki z życia prywatnego ostatnich trzech papieży, których nie ma nigdzie indziej.

View all my reviews
Reklamy

Młoda mewa siwa

Wydłużyłem dziś drogę z pracy do domu i przejechałem rowerem przez molo w Brzeźnie i Park Reagana. Odczytałem 3 plastiki na śmieszkach i pooglądałem młodą gęś białoczelną i raniuszki w parku, a krogulca po drodze. No i robię drugi odcinek sprawdzenia, czy ornitologiczne przewodniki pozwolą mi na identyfikację dość prostego gatunku mewy.

Collins przy oznaczaniu mew poleca najpierw przyporządkowanie ptaka do jednej z trzech kategorii okresu niedorosłości. Ale nie podaje konkretnych kryteriów takiego przyporządkowania przy obserwacji w terenie. A więc pomijam ten krok i szukam pierwszej mewy przypominającej wyglądem to, co widzę.

Pada na pierwszozimową mewę siwą. Pierwsza cecha: nieco większa od śmieszki. Moja mewa była otoczona śmieszkami i wyglądała na nieco większą, ale nie odstawała wyraźnie rozmiarem. Proponowane jest też porównanie z mewą srebrzystą, ale akurat nie było żadnej w pobliżu.

Dalej mamy: dziób szarawy z ostro odgraniczonym czarnym końcem. Tej cechy nie mamy, granice kolorów są rozmyte. Może wynika to z tego, że ptak jest jeszcze między szatą juwenalną a pierwszozimową.

Na obrazku w książce mamy oznaczone nogi jako jasne, a dziób jako wyraźny. Nogi się zgadzają, a dziób nie bardzo.

Kolejny gatunek do sprawdzenia to pierwszozimowa mewa delawarska. Czytam odróżnianie od mewy siwej po: często kilku ciemnych sierpowatych plamkach na barkówkach (u siwej bez rysunku lub tylko z nikłymi kreskami stosinowymi). Mój ptak ma część barkówek jeszcze juwenalnych, ale te już przepierzone są raczej bez rysunku – ale nie mogę uznać w moim przypadku tej cechy jako diagnostycznej. Dalej mowa jest o jasnych końcach lotek III rzędu, ale podawana cecha jest relatywna – oba gatunki je mają, tylko u delawarskiej są węższe. Jasne końce są, ich szerokości nie oceniam. Kolejna cecha to ogon, którego nie miałem możliwości obejrzeć. Na rysunku w książce nogi delawarki są oznaczone jako jasne, co tutaj nie pomaga. W tym momencie mogę stwierdzić, że widziałem chyba mewę siwą lub delawarską ze wskazaniem na siwą z powodu braku sierpów na barkówkach – a dodaję „chyba”, bo nie zgadza się wzór na dziobie.

Idę dalej, kolejny gatunek to pierwszozimowa mewa czarnogłowa. Jest odrobinę większa od śmieszki, co już potwierdzaliśmy. Dalej: dziób ciemny z czerwonawą nasadą lub cały czarny. Mój ptak ma ciemny dziób z jaśniejszą nasadą, zwłaszcza żuchwy. Nie jest cały czarny i nie nasada raczej nie jest czerwonawa. Ale dziób był problematyczny, więc nic nie wykluczam. Dalej: czerwonawe lub czarne nogi – nogi nie są na pewno czarne, są jasne i raczej nie nazwałbym ich czerwonawymi. Dalej: (od IX) […] ciemna maska oraz biały spód. Mamy październik i ciemnej maski nie widzę, wierzch głowy jest w całości kreskowany. Spód ma jakieś plamki ale centrum brzucha jest jasne. Jednak na podstawie koloru dzioba i nóg i braku maski odrzucam mewę czarnogłową.

Ostatni gatunek do sprawdzenia z Collinsa to pierwszozimowa mewa karaibska. Piszą: wielkość między śmieszką a mewą siwą, co jest zabawne, bo mój ptak jest mniej więcej wielkości śmieszki. Dalej: zwróć uwagę na szary kolor piersi, boków i pokryw podskrzydłowych i dodatkowo na rysunku jest opis ciemnawe boki i przepaska na piersi. Spodu skrzydła nie widziałem, ale pierś jest biała z brązowym nakrapianiem, nie ma przepaski i szarości. Dalej: wszystkie lotki I rzędu jednolicie ciemne. Mój ptak ma ciemne lotki I rzędu, ale nie do końca jednolicie, końce się trochę rozjaśniają. A więc mewę karaibską odrzucam.

Jonsson ma opis mewy siwej zupełnie nieprzydatny do naszych rozważań. Skupię się na opisie pierwszozimowej mewy delawarskiej. Czytam: różowy dziób z ostro odgraniczonym czarnym końcem (koniuszek często jasny) – to się nie zgadza, dziób jest niemal cały ciemny, ale jest problematyczny od początku. Dalej: różowe nogi – jak dla mnie nogi mojego ptaka można nazwać i różowymi, więc ta cecha też nie pomaga. Dalej: płaszcz z białymi brzegami piór i nierównomiernie rozrzuconymi plamkami w kształcie V (czasem ich brak) – może chodzić o te sierpy opisane przez Collinsa, mój ptak ich nie ma, ale skoro nie muszą występować, to cecha jest nieprzydatna. Dalej: wyraźne plamki w kształcie U na szyi, bokach piersi i brzucha – plamki mojego ptaka są niewyraźne i są raczej cętkami, a nie literą U. Dalej: ciemne lotki 3. rzędu – oczywiście są ciemne.

Werdykt: jestem jakoś opatrzony z mewą siwą i tak oznaczam tego ptaka. Raz w życiu widziałem mewę delawarską i to dorosłą. Co do niedojrzałych ptaków wiem tylko tyle, że są podobne. Na podstawie książek wykluczam jednak delawarkę, bo ptak nie ma sierpów na płaszczu, ani łuskowania na szyi i brzuchu.

Dla odróżniania mewy siwej i delawarskiej powstała osobna literatura. Warto zajrzeć do A method for separating juvenal and first-winter Ring-billed Gulls (Larus delawarensis) and Common Gulls (Larus canus) Antoniego Lauro i Barbary Spencer oraz do Identification of the Larus canus complex Piotra Adriaensa i Krzysztofa Gibbinsa.

Wino z zimorodkiem

Znalazłem kolejne wino z ptasią etykietą. Tym razem w Lidlu na Przymorzu – francuskie różowe półwytrawne wino Gilles Gobin Rosé d’Anjou. Rosé d’Anjou to region w dolinie środkowej Loary, a pełna nazwa winiarni to Les Caves Gilles Gobin. Zimorodek jest chyba ich znakiem rozpoznawczym, bo widnieje też na innych winach tej winiarni.

Wrona siwa

Sobotę w większości spędziłem w gdańskim Nowym Porcie, nie oglądając się specjalnie za ptakami. Z okna Domu na Skraju zrobiłem zdjęcie jednej z kilku wron siwych żerujących na ulicy i dachach kamienic. Przy tej okazji chcę wrócić do pomysłu weryfikacji, czy najpopularniejsze przewodniki do oznaczania ptaków rzeczywiście się sprawdzają.

Moje wątpliwości dotyczą tego, że wiele wskazanych w książkach cech jest dla mnie mało przydatna. Dzielę podane cechy na 3 kategorie:

  1. cechy abstrakcyjne, np. gatunek ma dostojny lot, albo miły wyraz twarzy,
  2. cechy porównujące, np. ma grubszy dziób, albo bardziej wysklepione czoło niż inny wskazany gatunek,
  3. cechy diagnostyczne, np. gatunek ma białą brew ciągnącą się od nasady dzioba do ciemienia, którego nie mają podobne gatunki.

Uważam, że cechy kategorii 1 i 2 mogą pomóc nakierować się na prawidłowe oznaczenie, ale podstawą do identyfikacji gatunku nie są. Dopiero cechy kategorii 3 dają pewne oznaczenie.

Przez najpopularniejsze przewodniki rozumiem Collinsa i Jonssona. Zaczynam od prostego gatunku – wrona siwa, Corvus cornix. Collins pisze: tułów brudno jasnoszary, zaś skrzydła, ogon, głowa i potargany śliniak na piersi czarne. Jonssona pominę, bo opisuje on wronę i czarnowrona jako jeden gatunek.

Gdyby się na tym zatrzymać, to oznaczenie jest oczywiste. Schody się zaczynają, jeśli chcemy odróżnić wronę siwą od wrony orientalnej Corvus splendens. Jonsson nie podaje dla takiego odróżnienia cech diagnostycznych. Collins pisze, że u wrony orientalnej czerń na głowie kończy się tuż za okiem, choć nie podaje, gdzie sięga czerń u wrony siwej. Poza tym kolor wrony orientalnej jest opisany jako ciemnoszary lub umiarkowanie szary. No cóż, przyjmuję, że ja widziałem wronę siwą, bo czerń sięga za oko dalej niż przed okiem, a kolor szary jest raczej jasny.

Goniąc czarne jednorożce

Goniąc czarne jednorożce. Jak polski Wilk z Wall Street został afrykańskim terrorystąGoniąc czarne jednorożce. Jak polski Wilk z Wall Street został afrykańskim terrorystą by Marek Zmyslowski
My rating: 3 of 5 stars

Mam ambiwalentne odczucia po przesłuchaniu tej książki. Z jednej strony styl jest barwny, może aż za bardzo luźny i zabawny, a historia ciekawa – w pewnym momencie nawet brakuje historii i jest zastępowana opowiadaniem ciekawostek z życia w Afryce, luźno powiązanych z fabułą, ale dla mnie odkrywczych. Z drugiej strony budzi we mnie nieufność, czy opisywane wydarzenia są w 100% prawdziwe. Razi to, że pan Marek opisuje siebie, jako osobę bez zasad – w życiu prywatnym i zawodowym. No dobrze, jakieś ma, ale nie za wiele. Zaczynał biznesy od, jak to sam określił, wciskania ludziom kitu. Nie zdziwiłbym się, gdyby książkę napisał ghost writer. Rażą też próby zaimponowania czytelnikowi i długie opisy zupełnie nieistotnych spraw, jak liczba miejsc w Boeingu 777.

View all my reviews

Sopockie molo

Od października wstęp na sopockie molo jest darmowy, więc przy sobocie wybrałem się tam na spacer. Powitały mnie 4 lecące nad plażą ptaki – 3 łabędzie nieme i bernikla kanadyjska. Połączyły się z grupą kilkudziesięciu łabędzi i po krótkim odpoczynku na brzegu, całe stado poleciało dalej i usiadło przy marinie. Myślę, że to bernikla kanadyjska z Parku Reagana, którą widziałem tam tydzień temu i była stamtąd raportowana jeszcze wczoraj. Pewnie młody łabędź zaczął latać i cała grupka wybrała się na zwiedzanie okolicy. Może przezimują przy molo, a może jeszcze będą wracać do parku.

W okolicy molo widziałem jeszcze 3 perkozki, 2 gągoły, 2 perkozy dwuczube, trochę łysek i mnóstwo mew – śmieszek, srebrzystych, siwych i siodłatych. Odczytałem 7 obrączek na śmieszkach i 7 na mewach srebrzystych.

Przeszedłem plażą około 1,5 km na północ, do niewielkiego molo. Była tam grupa mew, którą chciałem obejrzeć. Okazało się, że żadna z nich nie miała obrączki. Po chwili patrzenia w morze przyleciała i siadła na piasku młoda rybitwa rzeczna. Tym miłym akcentem zakończyłem spacer na plaży i wróciłem przez sopocki Park Północny do samochodu. Z wartych wspomnienia gatunków parkowych wymienię tylko 3 pliszki siwe.